Filmozercy.com | Forum

Pełna wersja: 1000 lat po Ziemi (2013)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
[Obrazek: lat_Ziemi_lat_ziemi_6089696.jpg]


Rzeczywiście film nie powala, ale nie jest tak zły jak na to wskazują liczne negatywne opinie, co moim skromnym zdaniem jest zdecydowanie przesadą. Fakt, że niemal cały obraz został zrealizowany na green screenach nie wpływa ujemnie na jego odbiór, bo akurat efekty CGI są świetne.

Mimo wszystko to tylko otoczka, bo sednem fabularnym są relacje ojca z synem. Ten pierwszy jest twardym i dosłownie nie znającym strachu komandorem, który nie potrafi znaleźć rodzicielskiej więzi z próbującym mu dorównać nastoletnim synem. W toku niespodziewanych wydarzeń okazuje się, że jednak ojciec boi się o życie syna, a ten z kolei przezwycięża strach nad swoją traumą. Dość banalne, ale ukazane w interesującej otoczce.

Wniosek z filmu taki, że zagrożenie niekoniecznie wiąże się ze strachem. Świadomość potencjalnego zagrożenia pozwala uniknąć strachu, tylko jeśli w sferze psychicznej zdamy sobie z tego sprawę.

Zgodzę się, że to familijne kino sc-fi, ale pod odpowiednim kątem widać sensowną całość. 6/10
Jest to przedstawiciel tej grupy filmów, o której ciężko mi się wypowiadać, ponieważ odpadam po samym zwiastunie i nie potrafię znaleźć powodu by to obejrzeć.
Ja zdecydowanie nie podzielam tak wysokiej oceny. Film nakręcił M. Night Shyamalan, którego początkowe filmy były naprawdę dobre. Mieliśmy Szósty Zmysł, Niezniszczalny, potem Znaki. Współpracował z naprawdę dobrymi aktorami, ale wszystko zaczęło się sypać od czasu zakończenia filmu "Osada", które nie spodobało się widzom i nie potrafię wytłumaczyć jakie procesy zaszły w głowie Shyamalana, ale zaczął on staczać się na dno. Każdy następny film był gorszy a żaden nie dorastał do pięt tym 3 wymienionym wcześniej. Fatalne fabuły, słabo poprowadzone wątki i utarte schematy. Wreszcie nakręcił "Ostatniego Władcę Wiatru" - film tak zły, że nie będe o tym tutaj tak pisać, bo limit długości postu przekroczę trzykrotnie.
No ale do rzeczy, bo gadamy o 1000 lat po Ziemi. Lubię Willa Smitha, dobry (w niektórych rolach nawet bardzo) aktor, który trzyma w miarę niezły poziom i on w tym filmie gra naprawdę nieźle. Szkoda tylko, że jego rola została strasznie wykastrowana. Przez to, że Smith jest również producentem tego filmu mam wrażenie, że zdecydował się z tego zrobić wstęp do kariery aktorskiej swojego syna na zasadzie "Pomogę mu w tym filmie, jednak chce, żeby to on był gwiazdą". No i niestety w postaci małego Jadena jest cały problem. Chłopak po prostu nie umie grać, może się jeszcze wyrobi, nie wiem, ale w tym filmie jest fatalny. To dobrze, że Will Smith wspiera swojego syna, jednak chłopak powinien dostać kilka conajwyżej drugo- planowych ról z kimś, kto podciągnie cały film a Jaden pomimo błędów będzie mógł nabrać doświadczenia (przecież było świetne "W pogoni za szczęściem" i troche gorszy "Karate Kid"). A tutaj mamy doświadczonego aktora, którzy leży przez większość filmu unieruchomiony i amatora, który sobie wyraźnie nie radzi. Scenariusz nie jest na jakimś fatalnym poziomie, ale ciężko go w sensowny sposób wyprowadzić przy takiej dyspozycji aktorskiej. Efekty komputerowe się polepszają w miarę trwania filmu. W statku są okropne, natomiast po rozbiciu nabierają charakteru i jakości i całość wygląda dobrze. Mógłbym mieć zastrzeżenia do samego konceptu planety, bo jest on dosyć umowny. Całość psują dosyć denne dialogi i występ Jadena, szkoda.
Ode mnie maksymalnie 4/10 i tylko ze wzglądu na sympatię do Willa Smitha.

Chcę wierzyć, że Shyamalan nakręci jeszcze dobry film. Jednak on sam daje więcej argumentów swoim przeciwnikom, niż ja mam do jego obrony.
A ja zgadzam się z faccalto. Tak naprawdę zjechano ten film za to, że występuje w nim Jaden Smith, którego sposób grania niektórych irytuje (ja osobiście nie należę do grona tych osób) oraz za pewną nielogiczność w filmie (to całe zamrażanie/rozmrażanie się Ziemi jest trochę o kant d... potłuc). W rzeczywistości otrzymujemy poprawny film. Ma swoje wady. Jak Haqu zauważył, faktycznie za mało w tym filmie Willa Smitha. Ale to ciągle nie najgorsze kino sf. Ode mnie też 6/10
(16-02-2015, 10:25)mati007kom napisał(a): [ -> ]Fajnie przeczytać samą wypowiedź Smitha w tej sprawie:

http://naekranie.pl/aktualnosci/will-smith-1000-lat-po-ziemi-to-najbolesniejsza-porazka-mojej-kariery


Przyznam, że dość ciekawa wypowiedź. Przy realizacji na planie z synem, Will wyraźnie dobrze się bawił. Jednak jak wiadomo po pracy przychodzi liczenie kasy z wyniku finansowego box office.

W tym wszystkim wkurza mnie jak patrze na budżet filmu, a następnie na jego podwójny przychód i dziwię się, że przy niezbyt przychylnych recenzjach, dla hollywood zysk 100% to za mało. To już jest pazerność.
Dodaj koszty marketingowe i pamiętaj, że wpływami z biletów wytwórnia filmowa musi się podzielić z kinami. Z USA procentowo najwięcej kasy wraca do wytwórni, a biorąc pod uwagę, że ten film w Stanach zebrał zaledwie 60mln. $ więc wątpię czy ogólnie wyszli na zero.
Często przyjmuje się (choć to oczywiście spore uproszczenie) że dopiero 200% budżetu w BO pozwala stwierdzić, że film w ogóle zaczął coś zarabiać.
Ten nie zaczął.

Dla porównania: Sony płakało że TASM2 zarobił tylko 708 baniek i anulowało serię Smile

Ula87

Dolacze do dyskusji, bo z wielkim bolem musze stwierdzic, ze widzialam ten film i no coz...delikatnie rzecz ujmujac jest zly. Poczawszy od mlodego Smitha, ktory jak widac nie udzwignal ciezaru glownej roli i polegl niemal w kazdej scenie. Do teraz pamietam jego mine, z ktora nie rozstawal sie praktycznie przez caly film. Jedyne do czego moglambym ten grymas porownac, to do czlowieka, ktorego meczy rozwolnienie.
Swoja droga, nie rozumiem, dlaczego Will Smith, jako doswiadczony aktor i ojciec nie dal synowi czasu na zdobycie doswiadczenia w mniejszych rolach, epizodach moze rolach drugoplanowych. Jak wiadomo, czasami jedna porazka, jeden zly film w karierze aktora moze na zawsze pogrzebac jego szanse na sukces i powazne propozycje.

Nie moglabym nie wspomniec, o omawianym juz tu Shyamalanie, ktory wyraznie nie potrafil utrzymac poziomu po kilku naprawde swietnych filmach, i jak to sie mowi spadl z wysokiego konia, na ktorego zawsze latwiej jest wejsc niz sie utrzymac.

Jedyna scena z filmu, ktora mi sie podobala i przykula moja uwage, to ta z orlem, tudziez z sokolem (to bylo dobre).

Moja ocena to naciagane 4/10.
(17-02-2015, 15:52)Ula87 napisał(a): [ -> ]Swoja droga, nie rozumiem, dlaczego Will Smith, jako doswiadczony aktor i ojciec nie dal synowi czasu na zdobycie doswiadczenia w mniejszych rolach, epizodach moze rolach drugoplanowych.
Bo Will Smith też zaczynał od sporych ról, łatwo przegapić swój moment i aktorzy, którzy za długo siedzą jako support zostają drugoplanowi do końca kariery... a Jaden grał już w "W Pogoni za Szczęściem", "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" i "Karate Kid"
Cytat:No bo Jak wiadomo, czasami jedna porazka, jeden zly film w karierze aktora moze na zawsze pogrzebac jego szanse na sukces i powazne propozycje.
Znanych nazwisk to nie dotyczy. Patrz Johnny Depp, Robert Downey Jr. Czy chociażby Mark Wahlberg

Cytat:Nie moglabym nie wspomniec, o omawianym juz tu Shyamalanie, ktory wyraznie nie potrafil utrzymac poziomu po kilku naprawde swietnych filmach, i jak to sie mowi spadl z wysokiego konia, na ktorego zawsze latwiej jest wejsc niz sie utrzymac.
Shyamalan potknął się już przy Osadzie, a na następnym filmie spadł czyli Kobieta w Błękitnej Wodzie, potem wgniótł się w ziemię Zdarzeniem, Ostatnim Władcą Wiatru wtarł w siebie końskie odchody że tak powiem, także 1000 lat po Ziemi to żaden upadek, nawet bym powiedział że delikatnie się podniósł (Kto widział Ostatniego Władcę Wiatru ten zrozumie)
Stron: 1 2