Filmozercy.com | Forum

Pełna wersja: Muzyka
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
Był taki temat na starym forum, tu jeszcze nie było... więc już jest.

Ogólnie siedzę w rockowych klimatach, głównie jest to muzyka od lat 70-tych do 90-tych, choć zdarzają się drobne odchylenia. Pearl Jam, Chris Cornell, Nirvana, Rolling STones, Pink Floyd, AC/DC, Guns N Roses, The Doors, Queen, Pink Floyd, Dżem, wymieniać mógłbym długo. Ostatnio w kręgu moich muzycznych zainteresowań znalazł się southern rock (tzn słuchałem już dużo wcześniej ale ostatnio mi się nasiliło Wink), no i zacząłem uzupełnianie kolekcji o co ciekawsze pozycje z tego gatunku.

Kilka przykładowych kawałków:











Aż mam ochotę sobie kapelusz kupić Big Grin
Ja tam ogólnie lubię najbardziej muzykę klasyczną (Beethoven! Czajkowski! Mozart!) oraz niemalże wszystko z drugiej połowy XX w. (a zwłaszcza rock, jazz oraz bluesa - trochę dziwne zestawienie, wiem). Jeśli chodzi o współczesne kawałki, to na ogół nie przepadam - raz mamy coś naprawdę dobrego i fajnego w słuchaniu, ale ostatnio najczęściej dostajemy jakieś piszczenie pseudo-gwiazd, które myślą, że mają nadprzyrodzone zdolności śpiewu (pierwszy przykład z brzegu - Justin Bieber).
Zmarł jeden z moich ulubionych wokalistów, Scott Weiland (Stone Temple Pilots, Velvet Revolver), 48 lat.
[Obrazek: Scott_Weiland_(Stone_Temple_Pilots)_Open...tated).jpg]

Kilka kawałków (pierwszy to piosenka z napisów końcowych The Crow).








------------------------------------------

Jeden z pierwszych zespołów jakich na poważnie słuchałem, ostatnio wrócil u mnie do łask:





-------------------------------------------

Się dzieje: najpierw Slash i Duff wrócili do Guns N Roses, potem Axl uszkodził sobie stopę, następnie wystąpili wspólnie z Angusem Youngiem:





A już wkrótce być może będzie okazja zobaczyć AC/DC z Axlem Rose w roli wokalisty - ma ponoć zastąpić mającego kłopoty ze słuchem Briana Johnsona na kilkunastu koncertach w tym roku.


EDIT:

Axl daje czadu z AC/DC:








Tak się zastanawiam... Dlaczego na weselach zazwyczaj musi przeważać kompletna muzyczna wiocha?

Właśnie ostatnio na jednym byłem - disco z pola, disco z pola i disco z pola, w dodatku śpiewał gość, który nawet gdy nie śpiewał disco z pola (tylko np kawałek Maryli Rodowicz, czy Czerwonych Gitar) to i tak zazwyczaj brzmiało to jak disco z pola. I tak przez bite dziesięć godzin. A najbardziej bolało to, że gdy zespół oznajmiał, że "idziemy na jednego" i schodził ze sceny, z głośników leciała muzyka, przy której można by się było świetnie bawić (przeważnie pop 80s/90s), no ale raz, że cicho, dwa - wtedy wszyscy pili...

Na moim własnym weselu Disco polo też było, całe kilka kawałków upchnięte gdzieś między Michaelem Jacksonem, Aerosmith, Roxette, Georgem Michaelem, Presleyem, czy kawałkami z Dirty Dancing czy Pulp Fiction, a nawet From Dusk Till Dawn + jakieś stare hity czy to takie, które sam DJowi zleciłem puszczać, czy inne - na zamówienie gości - kilka razy ktoś podchodził (w tym kamerzysta), mówiąc, że jest "nietypowo ale przez to fajnie". Nietypowo? To powinien być standard. Normalnie nie lubię RMF bo wałkują w kółko to samo, ale 10x bardziej wolałbym te 10 godzin słuchać RMFu niż męczyć się przy tym co graja na weselach. Co jest z ludźmi do ciężkiej cholery? Nawet na weselu kuzyna-metalowca i kumpla, który mnie zaraził zamiłowaniem do muzyki rockowej przez 90% czasu jedno i to samo gówno. Zero indywidualnego charakteru imprezy.

Na jednym takim weselu (wspomnianego kumpla właśnie), gdzie był DJ wziąłem ze sobą składankę kawałków z 80s i starszych, typowo pod taniec, drużba podrzucił DJowi, bo impreza szła jak krew z nosa, bawiły się stare dziadki przy śląskich przebojach, a młodsi (tj do 30-tki powiedzmy) za stołami - koleś puścił kilka kawałków z tej płyty, ludzie się z miejsca ożywili, ale ten cep zrobił z tego miks - minuta z jednej piosenki, minuta z drugiej, minuta z trzeciej i zaraz wrócił do swojego gównianego repertuaru. Nie zostało nic jak tylko się zapić.

W sumie przestaję się dziwić ludziom, którzy potem nie mają ochoty oglądać filmów z własnego wesela. Jakbym na takim filmie podrygiwał w rytm "Ona tańczy dla mnie", też bym nie miał.
To twoje wesele to był klasyk . Ja już nawet omijam te imprezy , na trzeźwo nie bawię się przy klimatach disco polo a nie mam zamiaru się "zmasakrowac" by jakoś się bawić . Ale szacunek dla ciebie że odmieniles ten typ imprez chociaż u siebie Smile
Ludzie! Zaczynam urlop! Z tej okazji uczestniczyłem w pierwszej części zjazdu rodzinnego. Takie spotkania są przyczynkiem do niekończących się żartów oraz (niekiedy) śpiewów.

Filmożerco, wysłuchaj proszę do końca poniższej piosenki. W ostatnich taktach pojawi się wątek filmowy. Wink  
Poniższy utwór dedykuję rodakom, nie tylko tym legitymującym się różnymi korzeniami, lecz także rozrzuconym po świecie... Udanych wakacji!

https://www.youtube.com/watch?v=9pCn0L961es

czuubakka

Chłopie, ale ty jesteś pozytywnie zakręcony. Rolleyes
Daras napisał(a):Czy mógłbyś nam coś zagrać i wrzucić na forum? Nie żartuję…

https://vocaroo.com/i/s0bWBkEdtWiU

Zeszłoroczna Mini-sesja złożona z kawałków które jako tako umiem zagrać jak i z takich, których zdecydowanie zagrać nie umiem ale mimo to próbuję (przy takich zwykle słychać przekładanie kartek z notesu z tabulaturami), wszystko z jednego podejścia więc im dalej w las tym gorzej Big Grin
Niestety nagranie takie sobie, za bardzo słychać oddech, ale nie mam sensownego mikrofonu.
No, cierpliwość popłaciła. Nie jest źle, naprawdę. Grałeś na trudnym instrumencie. W mojej ocenie jakieś 3+ / 5 (skala amatorska). Z całą pewnością masz słuch. Natomiast trza by trochę popracować nad „techniką” wydobywania tonów. Jednak nie znam się. Blush
Ja oczywiście zacząłem od cymbałek, jak każdy dzieciak. Ostatecznie zagrałem na na co najmniej czterech instrumentach. Gitara służyła mi do „rekonstruowania” kawałków klasycznych, np. z VII w.  Dziś by nic z tego nie wyszło. Zapomniałem czytanie z nut.
Czasem wychodzi lepiej, czasem gorzej (w powyższym dosłownie kilka kawałków wyszło tak, jak powinno, na jednym wyraźnie słychać, że w trakcie grania próbuję sobie przypomnieć jak to właściwie leciało Big Grin), często nieczysto (wydobycie pojedynczego dźwięku wciąż bywa problematyczne), ale w porównaniu do tego co było rok temu... Cóż, żona już nie marudzi Tongue

Gitara byłaby z pewnością instrumentem w moim stylu, ale harmonijkę można bez problemu wszędzie zabrać (w tym w góry), więc pozostaje numerem jeden.


PS. nawiązując do wcześniejszego posta o weselach - w 2017 byłem na weselu gdzie grała kapela będąca przeciwnością tej z wcześniejszego wesela, tzn grali bardzo różne rzeczy, ale wszystko brzmiało dobrze (czy to kawałki z repertuaru Czerwonych gitar, Maryli Rodowicz czy aktualne zagraniczne radiowe hity), nawet jak się trafiło sporadycznie jakieś disco polo, to raz, że siłą rozpędu po wcześniejszych fajnych kawałkach dało się przetrwać, dwa, grali to tak, że nawet specjalnie nie raziło. A jak jeszcze dowalili rockowym coverem Kolorowych jarmarków to nogi się same rwały na parkiet. Da się? Da się!
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11