![]() |
|
Góry - Wersja do druku +- Filmozercy.com | Forum (https://forum.filmozercy.com) +-- Dział: Pozostałe (https://forum.filmozercy.com/dzial-pozostale--16) +--- Dział: Na luzie (https://forum.filmozercy.com/dzial-na-luzie) +--- Wątek: Góry (/watek-gory) |
RE: Góry - Marioo - 17-06-2019 Pamiętam swoje podejście sprzed kilku lat. Na Grzesiu jeszcze radość, na Rakoniu już było widać strach w oczach niektórych członków ekipy, a na Wołowcu zastanawialiśmy się po co żeśmy tu weszli, jak teraz trzeba będzie stąd zejść. Ale daliśmy wtedy radę, nawet moja przyszła żona
RE: Góry - Daras - 17-06-2019 (17-06-2019, 09:25)Gieferg napisał(a): Druga fotka z finalnego podejścia na Wołowiec, po którym ekipa ledwo się doczołgała do samochodów, a ja się nabawiłem makabrycznych odcisków (pierwsze wyjście w nowych butach)... Ha, ja swój debiut zaliczyłem w tenisówkach. Czujesz to? Taki mały spontan. Nie byłem osamotnionym ekscentrykiem. Widziałem „dzidzie”, które nazbyt daleko odeszły od stacji kolejki linowej. W szpilkach. Trochę Ci zazdroszczę. Chyba po kilku latach przerwy pojadę w te wakacje do Zakopca. RE: Góry - Nfsfan83 - 17-06-2019 (16-06-2019, 20:32)Gieferg napisał(a): http://www.imagebam.com/image/2505c91009103384 Kapelusz jak Indiana, koszulka Death Machine??? - nie ma wątlipowści, że to nasz Gieferg brakuje tylko przenośnego odtwarzacza BD z monitorem...
RE: Góry - Gieferg - 17-06-2019 W górach się nie ogląda filmów, tylko nagrywa. Dwie kamery zawsze pod ręką, jedną widać na zdjęciu (z tego wyjścia mam 35-minutowy film). Cytat:Ha, ja swój debiut zaliczyłem w tenisówkach. Czujesz to?Pierwsze buty specjalnie z myślą o górach kupiłem w 2017 roku, wcześniej po górach (Beskid Śląski, Pieniny) chodziłem w takich butach jak na co dzień No ale nie chodziłem po Tatrach Wystarczył 20-minutowy spacer po Kasprowym po wjeździe tam kolejką, żeby stwierdzić, że czas na zmiany. Teraz chodzę w takich RE: Góry - Daras - 17-06-2019 (17-06-2019, 15:37)Gieferg napisał(a): Teraz chodzę w takich Podobne butki, choć nie markowe, mam teraz w szafie. Wrócę na chwilę do tenisówek, w których śmigałem po Tatrach przez kilka sezonów. Dlaczego? Ja po prostu dzięki takim „skokom” świetnie czułem skały (elastyczna podeszwa). I nie chodzi mi tylko o „przebieżki” z Kuźnic do Murowańca. Wcześniej wspomniałem o „Orlej Perci”… Z całą pewnością moje tenisówki wywoływały zdziwienie pośród wytrawnych amatorów wspinaczek. Miałem to gdzieś. Ktoś napisał na forum, że Daras lubi pod prąd. A czemu nie! Przecież rzadko jedna „prawda” bywa odpowiednia dla wszystkich. Jesteśmy różni i mamy prawo tacy być. A góry dają wolność! Paradoksalnie nadal uważam się za pragmatyka i wbrew sporadycznemu zdziwieniu innych, najczęściej wychodzę na swoje. Wiwat polskie Tatry! RE: Góry - Gieferg - 17-06-2019 Po tym jak miałem problemy ze stabilnym postawieniem stopy na pochyłych skałach na Kościelcu (a miałem wtedy jakieś Quechuy z Decathlonu), stwierdziłem, że w byle jakich butach w Tatry Wysokie więcej się nie wybieram Mimo wszystko ta góra pozostaje moim najlepszym tatrzańskim wspomnieniem jak do tej pory:
RE: Góry - Daras - 17-06-2019 Świnica? RE: Góry - Gieferg - 17-06-2019 Mówię o Kościelcu to i wklejam zdjęcie Kościelca. Na Świnicę (którą tam w tle po prawej widać) się dopiero wybieram
RE: Góry - Daras - 17-06-2019 Wpis nad zdjęciem przeczytałem, ale długo patrzyłem na fotkę i jakby o nim zapomniałem. Chciałem skrobnąć coś o kompozycji kadru, bo jest OK (według klasycznych zasad niebo nie powinno dzielić zdjęcia na pół). Po chwili odżyły wspomnienia. Gapiłem się i gapiłem. Gdy napisałem o Świnicy wnet poczułem, że coś mi się porypało. Chciałem sięgnąć po mapki, które kupiłem w połowie lat 80 – tych. Wyprzedziłeś mnie z korektą. Kurna, dawno tam nie byłem. Kiedyś mapki miałem w małym palcu. Potrafiłem do Zakopca jechać dwa razy podczas jednych wakacji. Kościelec wydawał mi się górą trudną, lecz ostatecznie uznałem ją za przyjazną. Tak to przynajmniej zapamiętałem. Szczyt zaliczyłem tylko raz, jakieś 30 lat temu. RE: Góry - Gieferg - 17-06-2019 Na Kościelcu pierwszy raz miałem sytuację w stylu "Cholera, nie wiem czy wejdę". Ostatecznie wlazłem i nawet żonę jakoś wciągnąłem, choć były chwile zwątpienia i już chciała zostać i czekać, ale gdy się okazało, że do szczytu zostało z 15 metrów, jakoś się zmobilizowała ![]() Nie zapomnę jak szczyt się wyłaniał z chmur/mgły, gdy podchodziliśmy do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Film z tej wycieczki oglądałem kilkadziesiąt razy, a jeszcze rok od niej nie minął. |