Filmozercy.com | Forum
Wspomnienia z epoki VHS - jak "oglądano" filmy dawniej, a jak to wygląda dziś. - Wersja do druku

+- Filmozercy.com | Forum (https://forum.filmozercy.com)
+-- Dział: Pozostałe (https://forum.filmozercy.com/dzial-pozostale--16)
+--- Dział: Na luzie (https://forum.filmozercy.com/dzial-na-luzie)
+--- Wątek: Wspomnienia z epoki VHS - jak "oglądano" filmy dawniej, a jak to wygląda dziś. (/watek-wspomnienia-z-epoki-vhs-jak-ogladano-filmy-dawniej-a-jak-to-wyglada-dzis)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7


RE: Wspomnienia z epoki VHS - jak "oglądano" filmy dawniej, a jak to wygląda... - Mefisto - 04-05-2018

(04-05-2018, 13:48)Gieferg napisał(a):  zamiast tego nagrywając na potęgę z TV w trybie LP który pozwalał zmieścić 6-8 godzin na jednej kasecie.

Od pewnego czasu też wszystko nagrywałem na LP z uwagi na ekonomiczność (choć i tak miesięcznie kupowało się kilkanaście lub więcej czystych kaset - a jak wszedł TVN i, na chwilę, RTL7 to już w ogóle nie nadążałem). Ale trzeba zauważyć, że tryb ten nie służył nagranemu materiałowi i w zależności od zużycia oraz ilości przewijań tak nagrane filmy szybciej natrafiały na problemy sortu różnego przy odtwarzaniu (od zakłóceń obrazu po dźwięk). Będę chyba musiał kiedyś obejrzeć parę filmów po latach, bo kilka kaset mi zostało z uwagi na nagrane tam perełki, a i wideło wciąż stoi (choć jest odłączone), zatem zastanawiam się jak przetrwały próbę czasu.


RE: Wspomnienia z epoki VHS - jak "oglądano" filmy dawniej, a jak to wygląda... - Daras - 04-05-2018

W pierwszym poście wyraziłem wątpliwość w to, czy wątek ten odniesie sukces. Teraz jest mi trochę głupio. Bardzo dobrze się to wszystko czyta.

Obiecana historyjka o czarodziejskiej taśmie…

Niekiedy proszono mnie o zabranie odtwarzacza na imprezę. Miałem do niego solidną kartonową walizeczkę z uchwytem, zatem transport nie stanowił najmniejszego problemu. Czy kasety VHS posiadały jakieś magiczne właściwości? Hmm, wnoszę, że większe niż obecnie płyty BD. Wink

Początek lat 90 – tych. Było ciepło. „Prułem” leciwym Volkswagenem Garbusem na sporą „bibę”. Polska stawała się wówczas coraz bardziej kolorowa. Panował w narodzie zauważalny optymizm / entuzjazm! Wyglądało to mniej więcej tak. I nie żartuję… Smile

https://www.youtube.com/watch?v=Lo_HGTcJbdw

Chcieliśmy „rozwalić” komunę ostatecznie i „od środka”. Przez otwarty dach w samochodzie odstrzeliliśmy szampany (kierowca oczywiście nie spożywał). Wznosiliśmy radosne okrzyki! Cieszyła nas swoboda! Co na tego typu zachowania mawiali uśmiechnięci stróże prawa? Polska to wolny kraj, ale wolność tę należy szanować. Cool Wszyscy uczyliśmy się demokracji.

Balety odbywały się w kameralnym ośrodku wypoczynkowym. Dotarło tam sporo zaprzyjaźnionych ze sobą osób. Sympatyczne dziewczyny, napoje, przekąski, muzyka, tańce – jednym słowem mieliśmy wszystko co potrzebne.

Jedzą, piją, lulki palą,
Tańce, hulanka, swawola;
Ledwie karczmy nie rozwalą,
Cha cha, chi chi, hejza, hola!

Wydawało się, że nic nie zakłóci przebiegu imprezy. Jednak stało się. Ktoś powiedział (raczej nie ja), że w salce obok odbędzie się pokaz filmu na wideo. To wystarczyło. Możecie wierzyć lub nie. Ludzi po prostu wymiotło przed telewizor. Tak właśnie sprawy wyglądały...



Juby napisał:
Teraz niektorzy nie kupują już Blu-ray, bo to czy tamto, czy jeszcze sramto. Wtedy ważny był po prostu film, eh.

Dziękuję za tę wypowiedź. W innym dziale postawiłem tezę, w myśl której Polacy przegapili moment na „masowe” kupowanie odtwarzaczy BD, że zabrakło nam entuzjazmu. Jeden z forumowiczów napisał abym skończył bredzić. Zareagowałem najłagodniej jak mogłem (w tej dziwnej sytuacji). Nie lubię awantur. Nie toleruję też zaczepek bez powodu. Dlaczego o tym piszę? Jest już nas w tym dziale już gros osób i za jakiś czas poproszę kolegów o odpowiedzi na dwa / trzy pytanka. Będą one związane z formatami VHS oraz Full HD. W ogóle sprawa może być interesująca dla jakiegoś studenta socjologii czy szkoły filmowej. Fenomen epoki VHS to fantastyczny temat na pracę dyplomową.

Mefisto - myślę, że nie odnotujesz zauważalnego spadku jakości. Zapis magnetyczny okazał się niezwykle trwały. Ale daj znać.

Sebas, słówko do słowniczka. W moim gronie na magnetowid mówiło się widelec. Przed chwilą ustaliłem, że wyraz miał charakter ogólnopolski.


RE: Wspomnienia z epoki VHS - jak "oglądano" filmy dawniej, a jak to wygląda dziś. - sebas - 04-05-2018

(03-05-2018, 13:24)Daras napisał(a):  Sebas potrafi „rozbujać” forum, nie ma co. W ciągu dwu dni setki kliknięć.
Dzięki. W sumie to nie spodziewałem się aż takiego odzewu. Zobaczymy co będzie za parę dni.

Nfsfan83 +1 punkt reputacji za bardzo ciekawy materiał o DVHS

(03-05-2018, 17:54)wolfman napisał(a):  Masz czas na to by posiedzieć w gronie znajomych i wybrać seans filmowy jak ci pasuje, a nie jakie kasety są dostępne w wypożyczalni

Dziś ta "wypożyczalnia" jest wirtualna więc dostęp do tytułu szybszy,  ale ograniczenia repertuaru również ma.

(03-05-2018, 17:54)wolfman napisał(a):  Jeśli chodzi o magnetowidy z tamtych czasów, które chodziły po x lat. Owszem, ale teraz czy ja kupuję tv , odtwarzacz na całe życie? Nie żartuj, przy tym postępie technologicznym jaki jest obecnie, to nie ma sensu.

To teraz mamy postęp technologiczny? Serio?

Ponad 40 lat temu wylądowaliśmy na Księżycu. Opracowanie technologii do tego trwało około 10lat. Komputer (choć to trochę za dużo powiedziane w kontekście czasów obecnych) który "sterował" lądownikiem pracował z zawrotną szybkością nieco ponad 2MHz i dysponował 4KB RAMu. Dowiózł astronautów tam i z powrotem i to parę razy. Mnie się ostatnio nawigacja w telefonie zawiesiła w drodze z Łodzi do Warszawy. Postęp mówisz... No ale pewnie telefon był za stary. To już blisko 4 letni smartfon. Jego procesor ma tylko 4 rdzenie  2.5 GHz każdy no i nikczemnie małą pamięć RAM - tylko 3GB. Trudno się dziwić, że nie działa. "Cóż, postęp..." Jak to napisał Sapkowski.

Mamy więc w elektronice nowe, "lepsze" technologie, ale finalny produkt jest tandetny i zawodny. Piszę to z punktu widzenia człowieka posiadającego wykształcenie i doświadczenie w tej dziedzinie. Olbrzymie moce obliczeniowe w wspomnianych smartfonach są trwonione przez niezoptymalizowane oprogramowanie. Lata temu, poważniejsze rzeczy, robiono przy dużo mniejszym nakładzie technologicznym. Dedykowane "nawigacje" samochodowe od TomToma, czy Garmina pracowały na archaicznych z dzisiejszego punktu widzenia prockach stabilnie. Nie było "wodotrysków", ale za to pewne działanie.
Przykład z nieco innej beczki. Ostatnio uczestniczyłem w "odsłuchu" (brzydkie słowo, no ale tak się niestety mówi) kilku starszych i młodszych sprzętów audio. Był min. leciwy (tak z 20lat) CD-ek marantza. Wcale nie najwyższy model – taki solidny "średniak". Działał i grał bez zarzutu. Śmigał aż miło. Obok stał zaledwie kilkuletni cedek innej firmy (nazwę przemilczę), kilkukrotnie droższy (coś koło 10tys. złotych w salonie,  w momencie premiery).  No i oprócz tego "stania" i ładnego "wyglądania" nie robił nic innego. "Stabilność " pracy nie pozwalała na bezproblemowe posłuchanie choćby jednego utworu. Taki to postęp. "Zawody" wygrało (choć z nie za dużą przewagą) współczesne rozwiązanie, a więc DAC z wejściem USB + laptop. Tylko, że ten DAC kosztował kilka tysięcy parę lat temu, a cedek marantza w tamtych czasach i realiach finansowych aż taki drogi nie był. Tu min. leży problem. My z Darasem, Nfsfan83 czy mkocisze tak miło wspominamy VHS, bo wtedy elektronikę cechowała "jakość". Dzisiaj dla odmiany w elektronice jest "jakoś". Tylko jedną literkę 'ć' przez te lata zgubili, ale jak dla nas to duża różnica.  To, że byliśmy wtedy młodsi nie ma nic do rzeczy.

Bez problemu i specjalnego żalu przesiadaliśmy się na DVD, potem BD, ale widzimy różnicę w jakości. Kiedyś średniaki były zbudowane bardzo solidnie, a dzisiaj w moim BD od Panasonica (swego czasu drugi model "od góry" w ofercie) od nowości, przy otwieraniu skrzypi klapka zasłaniająca panel frontowy. A przecież to tylko o kwestia dobrego spasowania ewentualnie odrobinki stosownego smaru na zawiasy. No ale po co producent ma to zrobić? Przecież mamy postęp, jak mówisz.

Entuzjaści VHS nie zawsze kupowali magnetowid na lata. Ba, bardzo często je zmieniali, bo przykładowo:
  • wprowadzano nowe funkcję,
  • poprawiała się jakość:



    • obrazu odtwarzanego (np. Wymyślono auto tracking, zwiększano liczbę głowic wizyjnych),
    • obrazu nagrywanego (wirujące głowice kasujące),
    • dźwięku (wprowadzenie Hi-Fi STEREO - głowice audio umieszczone na wirującym bębnie).
Nie musieli go zmieniać tuż przed upływem gwarancji, bo wiadomo że zaraz po jej upływie się zepsuje (tak ja się to robi dzisiaj). Robili to, bo tak chcieli. Zostawiali sobie, żeby mieć drugi egzemplarz do kopiowania lub sprzedawali z czystym sumieniem komuś innemu. Ten "ktoś" natomiast nie obawiał się, że ten sprzęt mu się zaraz rozleci...

Ty natomiast cieszysz się, że zmieniasz sprzęt często, bo przecież taki postęp mamy. Tak naprawdę, za każdym razem kupujesz bubel obliczony na góra dwa lata sprawnego działania. Producent nie musi się przykładać do jakości, bo wie, że i tak regularnie będziesz kupował nowy. To on tak naprawdę zyskuje, bo ma zapewniony stały zbyt...



(03-05-2018, 20:24)wolfman napisał(a):  Masz za paroma kilnięciami to czego nie mogłeś mieć po iluś godzinach rozmów. Życie jest za krótkie by na każdą pierdołę tracić multum czasu. Ja tam cenię sobie wiedzę i to , że komuś chce się wklepywać to w net i mogę mieć większość rzeczy od ręki.

Właśnie. Ktoś musiał się namęczyć, żebyś ty nie musiał tego robić. A pomyślałeś co by było, gdyby jemu też się nie chciało? Co byś zrobił?  Chciałoby Ci się "na każdą pierdołę tracić multum czasu"?

Bez obrazy, ale póki co to, jesteś jedynie beneficjentem czyjegoś wysiłku. Wiedzę dostajesz za friko więc tak naprawdę jej nie cenisz.  Wartość czegokolwiek poznajemy wówczas, gdy sami na to zapracujemy.


(03-05-2018, 20:24)wolfman napisał(a):  Ostatnio zdarzyło nam się rozmawiać o Polsce sprzed 1772, mapy Polski w smartfonie na wyciągnięcie ręki , jak i znalezienie na przerwie szybko różnych faktów z tego okresu, a inaczej to co? Biblioteka i targanie map do pracy?  Pewnie nie było by tych dyskusji nawet.


Ktoś te mapy musiał jednak najpierw opracować.
Smartfony i internet same się nie wymyśliły. Pracę "u podstaw" tych technologii wykonali Panowie, co to do pracy przychodzili w białych koszulach pod krawatem, poważne obliczenia robili w pamięci, a jak robiło się naprawdę ciężko, to korzystali z suwaka logarytmicznego. Polecam film "Hidden Figures" - zobaczysz jak wyglądał kiedyś inżynier. Potem Ci Panowie zaczęli pisać książki w których opisali to czego się nauczyli i kolejne pokolenie inżynierów zaczęło te książki czytać (O zgrozo! Oni pewnie chodzili też biblioteki!) W wyniku tego powstały pierwsze mikroprocesory i drogą rewolucji to co mamy dzisiaj - przykładowo smartfon – komputer w kieszeni. Im wszystkim się chciało coś samemu zrobić, zamiast siedzieć na  czterech literach i czekać aż zrobi to ktoś inny. Najzabawniejsze jest to, że ten realny postęp jakiego dokonali wynikał po części z chęci uproszczenia, przyspieszenia pracy, "uwolnienia się" od tego suwaka logarytmicznego. Pozwolić to miało na prowadzenie jeszcze poważniejszych prac naukowych, wymagających matematyki i fizyki o stopniu trudności i czasochłonności obliczeń przekraczających możliwości przeciętnego człowieka. Paradoksalnie więc ich "lenistwo" było siłą napędową postępu.

A co mamy dzięki, nikomu nie ujmując, lenistwu dzisiejszego młodego pokolenia? To że wie, gdzie coś sprawdzić, to nie znaczy, że dysponuje realnie tą wiedzą. Wystarczy zabrać smartfona i zobaczymy co będzie dalej...


RE: Wspomnienia z epoki VHS - jak "oglądano" filmy dawniej, a jak to wygląda... - Daras - 04-05-2018

(04-05-2018, 22:51)sebas napisał(a):  
(03-05-2018, 17:54)wolfman napisał(a):  Sebas potrafi „rozbujać” forum, nie ma co. W ciągu dwu dni setki kliknięć.
Dzięki. W sumie to nie spodziewałem się aż takiego odzewu. Zobaczymy co będzie za parę dni.
(...)

Rzadko jestem Wolfmanem. Zatem powyższe napisałem raczej ja. Smile

EDIT:
Punkcik reputacyjny za celne uwagi dotyczące nowych technologii. Na marginesie. Sądziłem, że tylko ja pisuję na forum elaboraty (co zauważył kiedyś np. Mefisto). Smile


RE: Wspomnienia z epoki VHS - jak "oglądano" filmy dawniej, a jak to wygląda dziś. - sebas - 04-05-2018

(04-05-2018, 19:55)Mefisto napisał(a):  Ale trzeba zauważyć, że tryb ten nie służył nagranemu materiałowi i w zależności od zużycia oraz ilości przewijań tak nagrane filmy szybciej natrafiały na problemy sortu różnego przy odtwarzaniu (od zakłóceń obrazu po dźwięk).

Tak, to prawda. Nie był to jednak jedyny czynnik. Ze swojego doświadczenia wiem, że jakość samej taśmy też miała znaczenie. Rodzajów było dużo, pewnie z grubsza tyle co producentów, ale zasadniczo pod względem jakości taśmy VHS dzieliliśmy na:
  • standard grade, (tanie)
  • high grade, (średnio drogie)
  • premium grade (bardzo drogie).

Producenci co prawda sprytnie "bawili" się nazwami, aby sugerować wyższa jakość, ale cena mówiła jaka to naprawdę taśma. Kasety z grupy "standard" nadawały się na dłuższą metę jedynie do trybu SP. Kasety HG dawały radę w trybie LP, a w SP były znakomite i  z powodzeniem można było na nich nawet "archiwizować" nagrania (tutaj pamiętam szczególnie TDK-EHG,  Sony UHG i BASF PremiumHG (później Emtec PHG). Kasety Premium (te prawdziwe premium) nadawały się do SP i LP. Super taśmy, ale ceny czasem zaporowe.

Chyba będę musiał dopisać do listy rzeczy "do zrobienia" opracowanie rzetelnego postu o kasetach VHS. Poszukam wśród Rodziny i Znajomych tych różnych
rodzajów taśm i może po latach uda się ocenić ich jakość w kontekście nie tylko SP i LP, ale i archiwizacji.

(04-05-2018, 23:07)Daras napisał(a):  Rzadko jestem Wolfmanem. Zatem powyższe napisałem raczej ja
Racja, już poprawiam.


RE: Wspomnienia z epoki VHS - jak "oglądano" filmy dawniej, a jak to wygląda... - Daras - 04-05-2018

Dodam, że taśmy typu standard grade służyły do codziennego nagrywania i kasowania audycji / filmów. Z kolei high grade charakteryzowały się „mocnym” zapisem, zatem trudniej było usunąć wcześniejszy materiał (istniała możliwość przebicia dawnych treści). Zatem takie kasety najpierw czyściłem, a potem cokolwiek na nie nagrywałem. Było z tym dużo zabawy, bo w typowych sytuacjach zapisywanie stanowiło jednocześnie kasowanie.

Ha, właśnie trzymam teraz w rękach TDK HD-X PRO (ideal for archiwing, hi fi predestence). To swoje kosztowało…

P.S.
Czy myśmy się nie spotkali na Forum Kino Polska? Twój styl pisania kogoś mi przypomina...


RE: Wspomnienia z epoki VHS - jak "oglądano" filmy dawniej, a jak to wygląda dziś. - Mefisto - 05-05-2018

Tak, to prawda o tych "grade'ach". Jak i w sumie o samych producentach. Na TDK nie narzekałem nigdy, Sony i Panasonici to też zawsze była w tamtych czasach jakość (zresztą takie mieliśmy też widły i pierwszy telewizor z "płaskim" ekranem o zawrotnej rozdzielczości coś koło 35 cali), a na przykład z BASFami bywało już różnie.


RE: Wspomnienia z epoki VHS - jak "oglądano" filmy dawniej, a jak to wygląda... - mkocisze - 05-05-2018

Czytając powyższe mam też wrażenie że "obecny" młody człowiek nie będzie miał za bardzo co nostalgicznie wspominać jeżeli chodzi audio-wideo tj. bo w sumie wszytko i wszędzie ma....moim zdaniem to jednak my mielimy okazję być trochę "na początku" tego rozwoju a później i skoku technologicznego..ja się z tego cieszę....a pamiętacie telewizję TOP CANAL....same hity z dziwnymi lektorami (i chyba nie do końca legalne) i nagrywanie ich na video lub odtwarzacz z możliwością nagrywania..np.AKAI..:-)?


RE: Wspomnienia z epoki VHS - jak "oglądano" filmy dawniej, a jak to wygląda dziś. - Mister Tadeo - 05-05-2018

Świetny temat! Gratulacje dla pomysłodawcy (punkt reputacji oczywiście przyznany). To i ja podzielę się na początek swoimi wspomnieniami dot. magnetowidu VHS (jest to nieco zmodyfikowany post, który pierwotnie ukazał się w 2014 roku na Forum eravhs.fora.pl, które prowadzi kolega Gieferg). Zagadnienie jest bardzo szerokie, bo to kilkanaście lat mojego życia - okres, do którego wracam z wielkim sentymentem. Później, w zależności od stopnia rozwoju dyskusji, będę się dzielił różnymi ciekawostkami ze swojej przygody z ery VHS.

Pierwszy do domu magnetowid przyniósł tata chyba w 1989. Było to srebrne mitsubishi, z kieszenią otwierającą się od góry (rozwiązanie b. popularne w Stanach, często można zobaczyć takie magnetowidy na filmach z lat 80-tych). Odtwarzacz ten był używany, nie zagościł u nas długo, raptem 1,5 roku.
Drugi i ostatni magnetowid to Samsung SE9000, kupiony w grudniu w 1990 (tuż przed Bożym Narodzeniem, bodajże w Wigilię). Był on mocno eksploatowany praktycznie przez całe lata 90-te aż do 2005 roku. W międzyczasie zaliczył dwie naprawy i służył dalej. W 2006 poszedł w odstawkę (wyparło go oczywiście DVD). Jednak w 2014 roku na fali sentymentu (także poprzez wiosenne porządki), postanowiłem wyjąć ze strychu starego, poczciwego Samsunga i przywrócić go do "życia". Nieużywany był przez blisko 8 lat. Włożyłem kasetę i się wyłączył. Poszperałem trochę w necie, szukając informacji co może być tego przyczyną. Oczywiście stare paski. Samemu nie podjąłem się naprawy (cena pasków z przesyłką z allegro to ok. 20 zł). Poszukałem kto u mnie w mieście zajmuje się naprawą m. in. magnetowidów, wykonałem kilka telefonów, odwiedziłem też te serwisy i w końcu wybrałem najlepszego wg mnie fachowca. Koszt naprawy wyniósł 40 zł (wymiana pasków, czyszczenie głowicy oraz całego toru przesuwu taśmy i coś tam jeszcze). Przyniosłem magnetowid do domu, podłączyłem do TV, włożyłem kasetę i działa! Ależ się ucieszyłem. Postawiłem video na półce już na stałe, ustawiłem zegar i od tamtej pory służy głównie do zgrywania materiałów z kaset: uroczystości rodzinnych, wesel studniówek, no i oczywiście ścieżek lektorskich (ostatnio używany do tego celu około 3 tyg. temu).
A tu owy 28-letni sprawny Samsung, do tego działający pilot (zachowała się nawet instrukcja obsługi w jęz. ang i polskim):

[Obrazek: KKHCIAFl.jpg]
[Obrazek: B0xefxjl.jpg]

Czyli magnetowid ma 28 lat i działa. I tu po części chciałbym nawiązać do tego, co pisał kolega sebas: trwałości współczesnego sprzętu elektronicznego. Nie ma szans, by tyle lat wytrwał. A przecież ten magnetowid Samsunga to była średnia półka. Niektórzy znajomi lekko się uśmiechali na wieść, że mamy w domu Samsunga, zachwalając modele Panasonica i Sony, które nie przetrwały u nich nawet lat 90-tych, a tymczasem moje poczciwe "wideo" dalej służy.


RE: Wspomnienia z epoki VHS - jak "oglądano" filmy dawniej, a jak to wygląda... - Nfsfan83 - 05-05-2018

Aż się muszę odnieść do wypowiedzi Sebasa Smile

Posiadam do dziś ale niestety od lat nie używany ( paręnaście lat temu coś problem z taśmą miał, czy nie przewijał czy coś nie pamiętam, ale szkoda było ryzykować) mam sharp vc 6v3

[Obrazek: 2489037479.jpg]

Do tego od kupna chyba 1991 filmy vhs były oglądane na 14 cali Sharp sharp 14b-sc

[Obrazek: 17659.970.jpg]

co najlepsze, kupiony jako monitor do C64 Wink na komunię moją, to były czasy i prezenty, nie to co teraz, dzieciaki dostają za parę tyś Big Grin i on do dziś, odpukać stoi w kuchni i kolory piękne, biały jest biały!!!

DO czego zmierzam, kiedyś nawet coś średniego było dobre, wykonanie, spasowanie plastiku, materiały dziś nawet drogie jest słabo wykonane, o awaryjności nie mówię bo to los i zależy od tego jak małe chińśkie rączki coś przylutowały itp Big Grin

Ja osobiście bym wiele dał, zara polecą gromy na mnie, aby ciągle były crt robione jak ten:





Sony CRT HDTV piękne kolory, skalowanie, fantastyczny dźwięk własny. Jedyne co bym unowocześnił to wymiana tych dział elektronowych RGB (najszybciej pada zielony i obraz czerwienieje), co jakiś czas i tv na lata Smile oraz wprowadził czytnik USB.