![]() |
|
Megalopolis (2024) - Wersja do druku +- Filmozercy.com | Forum (https://forum.filmozercy.com) +-- Dział: O filmach i serialach (https://forum.filmozercy.com/dzial-o-filmach-i-serialach) +--- Dział: Filmy (https://forum.filmozercy.com/dzial-filmy--13) +--- Wątek: Megalopolis (2024) (/watek-megalopolis-2024) |
RE: Megalopolis (2024) - Mierzwiak - 19-05-2024 (19-05-2024, 19:22)ILSA FAUST napisał(a): W przypadku REBEL MOON Zacka Snydera dla mnie to jedno z najlepszych SCI-FI ostatnich latHeh, gdyby tylko na amazonie dało się zamówić gust. RE: Megalopolis (2024) - piti198 - 20-05-2024 Mierzwiak napisał(a):Co to jest KAN? Jakaś nowomowa z tiktoka?Jemu się pomyliła wymowa z pisownią i bredzi od rzeczy. ILSA FAUST napisał(a):Piti, lepiej się podniecać filmem, którego się nie oglądało (MEGALOPOLIS, FURIOSA, ROMULUS i kolejne z ww. listy premier) niż krytykować filmy, których się nie oglądało tak jak TY (DUNE, FURIOUS JUMPING - oba prawdziwe arcydzieła kina, nie tylko w mojej opinii).Przecież to w sumie to samo. Nie znam filmu "Furious Jumping". Dune to tak, to jest dobry film, ale wersja z 1984 r.ILSA FAUST napisał(a):Copolla, ten od Ojca Chrzestnego, Czasu Apokalipsy i Draculi?Nie interesują mnie pikantne szczegóły ze świata filmu. Może to Ciebie rajcuje, bo na mnie nie robi żadnego wrażenia. Od kogo mam mieć tą zgodę? Od Ciebie zgody nie potrzebuję. Jak mi się podoba jakiś film to go oglądam. I skończ te osobiste wycieczki. RE: Megalopolis (2024) - Ethan - 20-05-2024 Znajoma akurat jest w Cannes i dzieli się spostrzezeniami: JA VS MEGALOPOLIS Dyskutując o "Megalopolis", zaznaczmy, o czym dokładnie rozmawiamy. Oceniamy film Coppoli i całą historię, która za nim stoi (oraz bonusowo jego artystyczne wybory) czy skończoną produkcję filmową, funkcjonującą także we współczesnym kontekście. Ta pierwsza kwestia dotyczy oczywiście heroicznej walki reżysera o to, by to dzieło, które wymyślił sobie 40 lat temu, nie tylko w ogóle powstało, ale by bezkompromisowo oddawało wizję autora. Zatem każda, nawet najbardziej przewrotna i niespójna idea, szalony pomysł, ekstrawagancki efekt specjalny musiał znaleźć się na ekranie. Marek Aureliusz, Szekspir, XX-wieczne totalitaryzmy, dyskurs na modłę Fukuyamy - to tylko niektóre z jakichś tysiąca nawiązań niczym lokowanie produktu zaaranżowanych w przestrzeni "Megalopolis". Coppola zresztą powiedział na konferencji prasowej w Cannes, że nie chce być osobą, która żałuje, że czegoś nie zrobiła. Pewnie dlatego wszystko, co jeszcze chciał zrobić, wrzucił do swojego prawdopodobnie ostatniego filmu. Filmu życia wieńczącego wspaniałą karierę - nie pierwszego zresztą w dorobku tego reżysera. Kolejnego bardzo nieudanego. "Megalopolis" to wykład Coppoli o tematach obecnie dla niego najważniejszych, autorska interpretacja pewnych toposów, ale także autobiograficzna wypowiedź o roli i powinnościach artystów w dzisiejszym świecie. W udręczonym architekcie-wizjonerze Cesarze Catilinie (Adam Driver), który za wszelką cenę chce wcielić swoje utopijne projekty w życie, Coppola odzwierciedlił własny stan ducha. Protagonistą Catiliny w filmie jest burmistrz Franklyn Cicero (Giancarlo Esposito), dla odmiany wolący twardo stąpać po ziemi i inwestować publiczne fundusze w bardziej pragmatyczne, użyteczne przedsięwzięcia. Starcie prozy życia i wielkich marzeń, a w tle eskalujące konflikty polityczne napędzane przez populistyczne siły, koniunkturalne media, a nawet popkultura pogrążająca się w erotycznych skandalach, kłamstwach i seks taśmach. Nic nowego. Ameryka w "Megalopolis" satyrycznie przebrana została w kiczowate szaty antycznego Rzymu - imperium stojącego nad przepaścią, które upadnie, jeśli w porę nie zostanie uratowane. Coppola o genezie degrengolady naszej cywilizacji nie mówi nic nowego. To wszystko powiedzieli już XX-wieczni filozofowie, dalej powtarzają dzisiejsi naukowcy, aktywiści, niektórzy politycy. Reżyser przemawia archaicznym językiem i uderza w już dawno zgrane nuty. Rozwiązania, jakie sugeruje są straszliwie naiwne. Na i poza ekranem próbuje poruszyć sumienie ludzkości przyszłością młodego pokolenia - pokolenia swoich wnucząt. Nie on pierwszy i nie jedyny. Człowiek dalej najbardziej lubi żyć dniem dzisiejszym. Nie ruszy ich dziadek (dziaders?) Francis. "Megalopolis", jak na dzieło życia przystało, kosztowało niemało. Z różnych, też własnych zasobów, Coppola zebrał budżet rzędu 120 mln dolarów. Mimo to wykreowane przez niego imperium wygląda przeraźliwie sztucznie i papierowo. Gdyby ktoś mi powiedział, że scenografię do tego filmu zaprojektowała testowa wersja sztucznej inteligencji, uwierzyłabym i zasugerowała szybką ingerencję programistów, by naprawić ewidentne braki. "Megalopolis" wygląda niby barokowo i bombastycznie, ale przede wszystkim tandetnie. Nie widać też reżyserskiej ręki twórcy choćby w prowadzeniu aktorów. Każdy gra jakby w innym filmie i to takim, w którym już kiedyś grał właściwie tą samą rolę. Inna sprawa, że to nie są postacie, ale marionetkowe, przewidywalne symbole konkretnych zachowań, zjawisk, wartości. To bardzo słaby film i oczywiście możemy się sprzeczać w tej ocenie, tylko i wyłącznie dlatego że mówimy o dziele Francisa Forda Coppoli - jednego z najwybitniejszych twórców w historii kina. Każdy inny z miejsca dostał by wilczy bilet. Wypada i trzeba chwalić starego mistrza za zapał, energię i cierpliwość do tego projektu, ale nie można doszukiwać się przewrotności w fakcie, że owa wielka wizja to czysty bajzel. Minutowy performance z gościem czytającym pod ekranem na sali przed widzami pytania do sceny wywiadu z bohaterem Adama Drivera, to naprawdę za mało, żeby mówić, że "Megalopolis" śmiało wychodzi poza ramy i schematy kina, jakie znany. Za to taki zabieg mocno utrudnia szerszą dystrybucję filmu (na której reżyserowi ponoć nawet nie zależy). Poglądy i diagnozy na teraźniejszość i przyszłość Coppola ma dokładnie takie same jak 2/3 tych liberalnych wujków z wesel wielkomiejskich par. Nie ma nic odważnego w trwonieniu ciężko uzbieranej kasy na scenograficzny kicz i przeładowaną scenografię, która finalnie wygląda jak urealniona rzeczywistość kreskówkowej rodziny Jetsonów. Coppolę rozgrzesza tylko to, że jest Coppolą i w sumie może sobie robić, co tak właściwie chce. W tym złe filmy. PS Ode mnie dla "Megalopolis" soczyste 1/10. RE: Megalopolis (2024) - fire_caves - 20-05-2024 Dzięki za podzielenie się tą, miażdżącą perspektywą. Wygląda na kolejny przypadek wychuchanego przez twórcę (bo już nie tylko reżysera) dziecka, które było wychowywane bezstresowo - to jest nikt nie śmiał się przeciwstawić demiurgowi z planu. PS Chyba "antagonista", a nie "protagonista"? RE: Megalopolis (2024) - Van_Etten - 20-05-2024 Z całym szacunkiem, brzmi to jak trolling albo coś co sam bym mógł posadzić po obejrzeniu trailera i przeczytaniu paru anglojęzycznych reakcji i komentarzy z filmwebu do innych filmów. Pal licho, najgorsze że reżyser nie odkrywa kina i ludzkiej egzystencji na nowo - tak jak w sumie żaden film, wszystko już kiedyś opisał jakiś filozof, pisarz. A i jeszcze nikt by nie chwalił tego filmu, gdyby nie nazwisko reżysera. To jest w sumie głównym clue tego tekstu. Podobne komentarze czytałem już o zagubionej autostradzie, mulholland drive, inland empire czy zwłaszcza 3 sezonie twin peaks - kolejne pretensjonalne gnioty Davida Lyncha, król jest nagi. Zwykle właśnie jak coś wymyka się schematom. Ciekawe że ludzi w dobie zalewu informacji i miliardów filmików, tiktoków, seriali, filmów w różnej formie na przestrzeni ponad 100 lat oczekują jakiegoś odkrywania kina na nowo. Chyba powinno się takich ludzi zamknąc w jakiejś piwnicy z brakiem dostępu do mediów i tylko raz do roku wypuszczać do kina na jakiegoś avatara 5, terminatora 2, matrixa, blade runnera, mad max returns i jak tylko dostaną orgazmu to znowu do piwnicy żeby mogli tam się masturbować tym nowym odkryciem i żeby nikt nie musiał na to patrzeć. RE: Megalopolis (2024) - piti198 - 20-05-2024 Zastanawia mnie czy to jest jedno z kont ILSY_FAUST. Bo zarejestrować się specjalnie, żeby napisać jeden post, to coś mówi. A poza tym nikt normalny poza ILSĄ_FAUST nie uważałby wymienionych filmów i seriali Lyncha za gnioty. Chyba, że coś źle zrozumiałem z wypowiedzi przedmówcy. RE: Megalopolis (2024) - kubisz - 20-05-2024 Jeżeli tak, to bardzo sprytnie się ukrywa. Jako ILSA_FAUST wali całe tytuły wersalikami, a Van_Etten wszystkie napisał małymi literami
RE: Megalopolis (2024) - fire_caves - 21-05-2024 (20-05-2024, 18:31)piti198 napisał(a): Chyba, że coś źle zrozumiałem z wypowiedzi przedmówcyZ kontekstu dość jasno wynika, że odnosił się do recenzji, które tak mówiły o wymienionych filmach. RE: Megalopolis (2024) - ILSA FAUST - 29-09-2024 Mamy już pre-order we Francji na STEELBOOK 4K filmu MEGALOPOLIS. https://www.amazon.fr/dp/B0DHW5NP1P?ref=ppx_yo2ov_dt_b_fed_asin_title co tu dużo pisać, STEELBOOK jest wykurw***y Pre-order poszedł, premiera styczeń 2025 RE: Megalopolis (2024) - Bender - 29-09-2024 Na dziś, recenzje już o wiele mniej spolaryzowane. |