19-07-2023, 22:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2023, 07:21 przez fire_caves.)
Po pierwsze, to kiedyś filmy robiono tak, żeby były dobre, a nie po to by kogokolwiek zaskakiwały. To jest moda jakichś ostatnich 15-20 lat, (szczególnie , ale wiem, że to jeden z wyróżników kina nowej przygody) gdzie fabuła musi mieć zaskakujące zwroty akcji, żeby przyciągać uwagę widza. Doszło do tego, że skrzętnie ukrywa się szczegóły produkcji, żeby tylko ochronić jakiś drobiazg, który ma stanowić wisienkę na torcie tajemnicy. Będę jak zwykle nudził Star Trekiem, ale tu przypomina mi się JJ Abrams, który zarzekał się, że Cumberbatch gra niejakiego Harrisona a nie żadnego Khana w "Star Trek. W Ciemność". Kłamał. Problem polega na tym, że te filmy tak mocno opierające się na sile zaskakiwania widza nierzadko nie nadają się do powtórnych seansów, bo poza jakimiś swoimi sekretami mają bardzo niewiele do zaoferowania. Tak więc zapoznanie się z książką przed obejrzeniem filmu nie stanowi dla mnie problemu. Co więcej - wiedza o tym co się wydarzy może być dla filmu jego mocną stroną - nie książkowy, ale Titanic jest tutaj bardzo słusznym przykładem.
Drugą sprawą jest to, że adaptacje, nawet te dość wierne, zmieniają często mniej lub bardziej istotne elementy pierwowzoru, próbując lepiej lub gorzej nadać tekstowi źródłowemu nowe znaczenia. Skoro jesteśmy przy szeroko pojętym kinie fantastycznym to mamy Watchmen Snydera i Diunę Lyncha, jako przykłady bardziej i mniej udanych ingerencji w fabułę. Są też filmy, które całkowicie lub chociaż bardzo mocno rozjeżdżają się z pierwowzorem i to też może się udać (Blade Runner) lub zawieść na całej linii (Sędzia Dredd). Tylko od filmowców zależy co się wydarzy.
Zatem odpowiadając na Twoje pytanie - gdybym był zainteresowany tym filmem, to pewnie bym sięgnął. Niestety spodziewam się, że wygląda bardziej obiecująco niż to co finalnie dostaniemy, więc poczekam sobie jak będzie na jakimś streamingu,
Drugą sprawą jest to, że adaptacje, nawet te dość wierne, zmieniają często mniej lub bardziej istotne elementy pierwowzoru, próbując lepiej lub gorzej nadać tekstowi źródłowemu nowe znaczenia. Skoro jesteśmy przy szeroko pojętym kinie fantastycznym to mamy Watchmen Snydera i Diunę Lyncha, jako przykłady bardziej i mniej udanych ingerencji w fabułę. Są też filmy, które całkowicie lub chociaż bardzo mocno rozjeżdżają się z pierwowzorem i to też może się udać (Blade Runner) lub zawieść na całej linii (Sędzia Dredd). Tylko od filmowców zależy co się wydarzy.
Zatem odpowiadając na Twoje pytanie - gdybym był zainteresowany tym filmem, to pewnie bym sięgnął. Niestety spodziewam się, że wygląda bardziej obiecująco niż to co finalnie dostaniemy, więc poczekam sobie jak będzie na jakimś streamingu,
