(23-07-2023, 23:58)ILSA FAUST napisał(a): Zakładam że ten wątek śledzą osoby zainteresowane serią MISSION IMPOSSIBLE które martwią się o przyszłość swojej ulubionej franczyzyNikt się nie martwi, bo franczyza nie ma problemów. Przeciągnięty marketing (przypominam o ile Paramount przesuwał wypuszczenie filmu do kin i jak wcześnie wypuścił jego pierwszy trailer) i fatalnie dobrana data premiery (tydzień po Sound of Freedom, które okazało się niespodzianką sezonu i tydzień przed Barbenheimer, które okazało się wydarzeniem lata) spowodowały rozczarowujący wynik w box office (wygląda na to, że film sprzeda najmniejszą ilość biletów w USA w historii serii z wynikiem ok. $165m, a na całym świecie może dobije do $550m, co nie pokryje jego gigantycznego budżetu produkcji spowodowanego covidem - $291m), ale film zebrał fantastyczne recenzje i opinie widzów, na pewno dobrze sobie poradzi na nośnikach fizycznych i w streamingu, a ósma część (do niedawna planowana jako ostatnia) jest już w post-produkcji. Paramount po prostu musi rozsądniej zerkać w kalendarz 2024 przy M:I-8 i przy marketingu nie liczyć jedynie na Toma Cruise'a.
Inna sprawa, że za klapą w USA może stać inny czynnik, tj. zdebilenie Amerykanów, którzy od jakiegoś czasu zwyczajnie odrzucają kino akcji, w którym nie ma komiksowych superbohaterów. Wszystkie serie o szpiegach (Bond, Bourne, M:I, F&F) od kilku lat pikują i nie mogą wybić się do swojego dawnego poziomu, nawet jeśli krytycy je chwalą, a widzowie się nimi zachwycają w sieci. Więcej akcyjniaków zamiast do kin trafia na Netflix, lub inne platformy streamingowe. Obserwuję ten trend już od jakiegoś czasu i bardzo mnie on smuci, bo kinem superbohaterskim jestem już zmęczony, a "bardziej klasycznego kina akcji" nigdy mi mało, z tym że niedługo może zniknąć, jak niegdyś westerny.
