Jestem dziś świeżo po seansie i na wstępie podziękuję samemu sobie, że nie wydałem na kinowy seans ani grosza, tylko skorzystałem z darmowego vouchera
A właściwie to też lipa, że go zmarnowałem, bo Terminator: Genisys nie jest wart obejrzenia nawet za free.
Tak na prawdę stwierdzam, że ten film nigdy nie powinien powstać w takim kształcie w jakim go ujrzałem. Nie wiem, kto odpowiadał za scenariusz i teraz mało mnie to już interesuje, ale z pewnością ma nieźle najebane we łbie. Bo jak odbierać rolę rozgadanego Arnolda T-800 Schwarzeneggera, jako pieprzonego przewodnika po podróżach w czasie. Ten terminator wie dosłownie wszystko i na każdy temat zna odpowiedź, a do tego jest niezwykle rozgadany i rzuca żenujące żarciki ! ! ! W obrazach Camerona było to nie do pomyślenia. Nadmienię tylko, że też min. zatrudnił się do pracy fizycznej przy budowie Skynetu, a w wolnych chwilach dokształca się czytając magazyny branżowe. Nie wiem jak można było zeszmacić tak ikoniczną postać kina jaką jest T-800, ale tu się to udało idealnie.
O twistach fabularnych nawet się nie będę rozpisywał, bo to co nam tu zaserwowano to jeden wielki bełkot, w którym nie ma sensu się doszukiwać jakiejkolwiek logiki, gdyż i tak na mocy całego tego absurdu, scenariusz po prostu przestał mnie interesować. Jeszcze dwa słowa o obsadzie: zły wybór. Dość drętwo i bez emocji zagrany ten film. Nie winie tu Arnolda, bo zagrał jak mu kazali, choć tak na prawdę dziwię się, że w takiej formie mu to odpowiadało. Co najgorsze kilka scen nawiązuje do swojego niedoścignionego pierwowzoru (tylko po co?), ale tu by się przydał klimat z tamtego filmu. Bo nie czuć nic, lecimy byle do przodu z akcją, zupełne ZERO wczucia się w wydarzenia na ekranie. Czy twórcy nie rozumieją, że efekty specjalne to nie wszystko?
Po tym wszystkim muszę stwierdzić, że niestety "Bunt maszyn" i "Ocalenie" to przy "Genisys" filmy wybitne. Nowy terminator rozczarował mnie bardziej niż Furious 7 i jak do tej pory jest najgorszym blockbusterem roku jaki dane mi było oglądać.
Przykro mi, ale tak się nie postępuje z ikoną kina Sci-Fi.
2/10
A właściwie to też lipa, że go zmarnowałem, bo Terminator: Genisys nie jest wart obejrzenia nawet za free.Tak na prawdę stwierdzam, że ten film nigdy nie powinien powstać w takim kształcie w jakim go ujrzałem. Nie wiem, kto odpowiadał za scenariusz i teraz mało mnie to już interesuje, ale z pewnością ma nieźle najebane we łbie. Bo jak odbierać rolę rozgadanego Arnolda T-800 Schwarzeneggera, jako pieprzonego przewodnika po podróżach w czasie. Ten terminator wie dosłownie wszystko i na każdy temat zna odpowiedź, a do tego jest niezwykle rozgadany i rzuca żenujące żarciki ! ! ! W obrazach Camerona było to nie do pomyślenia. Nadmienię tylko, że też min. zatrudnił się do pracy fizycznej przy budowie Skynetu, a w wolnych chwilach dokształca się czytając magazyny branżowe. Nie wiem jak można było zeszmacić tak ikoniczną postać kina jaką jest T-800, ale tu się to udało idealnie.
O twistach fabularnych nawet się nie będę rozpisywał, bo to co nam tu zaserwowano to jeden wielki bełkot, w którym nie ma sensu się doszukiwać jakiejkolwiek logiki, gdyż i tak na mocy całego tego absurdu, scenariusz po prostu przestał mnie interesować. Jeszcze dwa słowa o obsadzie: zły wybór. Dość drętwo i bez emocji zagrany ten film. Nie winie tu Arnolda, bo zagrał jak mu kazali, choć tak na prawdę dziwię się, że w takiej formie mu to odpowiadało. Co najgorsze kilka scen nawiązuje do swojego niedoścignionego pierwowzoru (tylko po co?), ale tu by się przydał klimat z tamtego filmu. Bo nie czuć nic, lecimy byle do przodu z akcją, zupełne ZERO wczucia się w wydarzenia na ekranie. Czy twórcy nie rozumieją, że efekty specjalne to nie wszystko?
Po tym wszystkim muszę stwierdzić, że niestety "Bunt maszyn" i "Ocalenie" to przy "Genisys" filmy wybitne. Nowy terminator rozczarował mnie bardziej niż Furious 7 i jak do tej pory jest najgorszym blockbusterem roku jaki dane mi było oglądać.
Przykro mi, ale tak się nie postępuje z ikoną kina Sci-Fi.
2/10
