Powiem ci tak... Mam włoskie wydanie BD "Za kilka dolarów więcej", konkretnie takie -> click. Nie wiem czy jest ono z tego samego remastera co ich UHD - nie sądzę. Powiedziałbym, że tutaj większym problemem są poziomy czerni, aniżeli kolorystyka, do której też można się przyczepić.
Gmerając w TV przy ustawieniach poziomu czerni, gammy oraz balansu bieli, uzyskałem satysfakcjonujący mnie obrazek, który bije na głowę przefiltrowane "polskie" BD od MGM. Ale jeśli ktoś chce po prostu włożyć płytę do odtwarzacza i mieć święty spokój, to z tego wydania raczej mało kto będzie zadowolony - przynajmniej z tych "wymagających" osób.
Niby jest też nowsze włoskie BD, które wyszło 10 dni temu, ale nie wiem czy aby to nie jest to samo co moje BD z 2022 roku, tylko, że w innym opakowaniu...
Co do "Za garść dolarów", mam niemieckie wydanie, konkretnie takie -> click. I póki co nie zamierzam się z nim rozstawać, obrazowo nawet w stosunku do UHD SDR od Kino Lorber wstydu nie ma:
https://caps-a-holic.com/c.php?d1=17365&d2=9509&c=3840
W przypadku ziarnistych filmów statyczne screeny mogą być zdradliwe, ale mając tego Niemca mogę napisać, że w ruchu też jest całkiem ok.
Gmerając w TV przy ustawieniach poziomu czerni, gammy oraz balansu bieli, uzyskałem satysfakcjonujący mnie obrazek, który bije na głowę przefiltrowane "polskie" BD od MGM. Ale jeśli ktoś chce po prostu włożyć płytę do odtwarzacza i mieć święty spokój, to z tego wydania raczej mało kto będzie zadowolony - przynajmniej z tych "wymagających" osób.
Niby jest też nowsze włoskie BD, które wyszło 10 dni temu, ale nie wiem czy aby to nie jest to samo co moje BD z 2022 roku, tylko, że w innym opakowaniu...
Co do "Za garść dolarów", mam niemieckie wydanie, konkretnie takie -> click. I póki co nie zamierzam się z nim rozstawać, obrazowo nawet w stosunku do UHD SDR od Kino Lorber wstydu nie ma:
https://caps-a-holic.com/c.php?d1=17365&d2=9509&c=3840
W przypadku ziarnistych filmów statyczne screeny mogą być zdradliwe, ale mając tego Niemca mogę napisać, że w ruchu też jest całkiem ok.
