17-08-2015, 11:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-08-2015, 12:05 przez Kapitan_kusiak.)
(16-08-2015, 22:28)Gieferg napisał(a): Edycji 4 nie tknąłbym nawet kijem i przez szmatę
Nie powiesz mi, że plastikowe figurki, które (fakt) trzeba pomalować, są mniej klimatyczne od tych kartonowych. Pudełko jest bardziej funkcjonalne, bo wreszcie ktoś pomyślał o tym, że przydałyby się przegródki na złoto i żetony. Mniejsze karty (a więc i mniej zajętego miejsca na planszy) to kolejny plus. Więc wcale tak beznadziejnie nie jest.

Powodem, dla którego każda edycja Talismana ssie jest toporna mechanika gry i jej masakryczna losowość. Nie liczy się żaden skill, taktyka itd. a jedynie fart przy rzutach kostką. Kiedyś, jak nie znałem jeszcze innych tytułów, to strasznie się tą grą jarałem, dodrukowywałem postacie i karciane dodatki, bo sądziłem, że im więcej postaci i kart, tym bardziej unikalna będzie każda rozgrywka. Jednak ostatnio ta gra szczerze mi obrzydła.
Poza Magią i mieczem, mam jeszcze w domu takie planszówki jak: Doom, Gears of war, Sid Meier's Civilization, Posiadłość szaleństwa, Might and Magic: Heroes, Conquest of the empire, Memoir 44 a do tego kumpel czasem przywozi Descenta. Każda z tych gier nie nuży mnie i znajomych tak jak rozgrywki w Magię i miecz. Tak naprawdę to jej główną (i chyba jedyną istotną) zaletą jest to, że można grać w więcej niż 5 osób.
A mówiłem sobie, że blu-raye będę rzadziej kupował bo droższe ... wot durak

