15-08-2024, 13:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-08-2024, 18:01 przez ILSA FAUST.)
(12-08-2024, 15:11)Bender napisał(a): W "życiowej formie" Trent był jak robił coś nowego. Teraz nie robi.
Tak, popełniłem błąd dodając etykietę NIN do "clubbing bomb" ws. score TR3N
Odszczekuję niniejszym - to będzie bomba tylko od Trent Renzor oraz Atticus Ross.
Tak jest poprawnie, bo sam Renzor się odcina od NIN na soundtrackach, bo od czasu połączenia sił z Atticusem przy Social Network mamy do czynienia (na szczęście) z muzyką filmową opartą głównie na elektronice a nie noisem/insdustrialem pomieszanym z pop-em w dużej mierze.
Skoro jesteśmy na portalu filmowym i piszemy o muzyce filmowej to podtrzymuję, że dla mnie
Trent Renzor oraz Atticus Ross są w "życiowej formie" po tym co pokazali w Challangers, w stosunku do tego co Renzor dokonał wcześniej.
Nie słucham muzyki do danego filmu jeśli film mi się nie podoba, dlatego trudne początki i nierówny score do Social Network został przeskoczony wyżej o klasę/ligę w Challengers, gdzie mamy do czynienia z najwyższą formą clubbingu, nawet wyższą niż score do TR2N w wykonaniu Daft Punk, bo ten score jest bardziej elektro niż klubowy, jeden w najlepszych albumów w historii przemysłu muzycznego/filmowego.
Dla mnie liczą się tylko Social Network (po jakimś czasie dopiero), Challangers (wow!) oraz tylko genialny TR2N od Daft Punk w tym trójkącie - reszta jest popkulturowym tworem od obu kapel, który nie zamierzam słuchać.
Dlatego czekam i piszemy o TR3N od Renzora w 2025 roku
NIN popełniło 2 zbrodnie:
(1) Gwałt na Watykanie - nazywając zespół od 9" gwoździ którymi przybito do krzyża (ponoć) ich proroka, co pomogło w promocji zespołu i dołożyło cegiełkę do upadku purpuratów.
(2) Gwałt na fanach muzyki elektronicznej - pamiętam pod koniec lat 80-tych na początku 90-tych jak pojawiło się NIN i dokonało profanacji na muzyce elektronicznej mieszając noise a potem industrial z pop-em. Nagrody Grammy dla NIN były ciosem noża wbitego w plecy dla całej branży elektronicznej, potem Renzor zrobił z tego rock, pop rock, typowe produkty popkultury. Dopiero z Atticusem w Challangers pokazał, że w końcu DORÓSŁ do tworzenia muzyki, a jeśli przebiją Daft Punk i zrobią w TR3N klubową bombę pomieszaną z elektro to przejmą pałeczkę po francuzach, dlatego sama informacja o score do TR3N elektryzuje mocno fanów filmu i muzyki electro.
Grzechem pierworodnym było dołożenie do noise/industrialu wokali rodem z pop-listy a potem rock/pop-rock i Grammy, co jest niewybaczalne dla mnie i innych fanów.
Cała elektroniczna scena po dziś dzień opiera się na 2 fundamentach:
(1) TANGERINE DREAM - w szczycie formy w latach 80 tych
(2) FRONT 242 - właśnie żegna się z fanami pożegnalną trasą kocertową, która na ten moment omija Polskę
Bez Tangerine Dream z lekką pomocą ich pierwotnego członka Schulze, potem kolegów z Kraftwerk nie byłoby sceny elektronicznej z jaką mamy do czynienia do dzisiaj, w dodatku moim zdaniem, jak już wyrosłem z TD to właśnie muzyka filmowa, które słucham do dzisiaj, to jedne z lepszych score w branży przy okazji kolejnych odsłuchów z vinyla czy projekcji filmów, w mojej kolejności od najlepszych top 10:
(1) NEAR DARK (prawa cała ekipa "ukradziona" przez Kasię Bigelow od męża Camerona z planu ALIENS)
(2) RISKY BUSSINESS - nigdy oficjalnie porządnie nie wydany na vinylu tylko jako mix z pop-em (sic!)
(3) THE KEEP - Michael Mann - dopiero ostatnio dostał wydanie na vinulu ale nie to co trzeba, dopiero ostatnio został wydany przez kangurów na DVD, do dzisiaj nie ma oficjalnego wydania na blu-ray (sic!)
(4) SORCERER - dzieło sztuki muzyki filmowej
(5) LEGEND - przy każdej kolejnej projekcji obu filmów leci odsłuch obu wersji score (TD oraz Goldsmitha)
(6) THIEF - do dzisiaj szum morza mi się kojarzy z tym score
(7) FIRESTARTER - score lepszy od filmu
(8) THREE O'CLOCK HIGH - tworzony w okresie NEAR DARK - korzysta z tych samych sampli z RAM zabawek TD
(9) MIRACLE MILE - score lepszy od filmu
(10) WAVELENGHT - konieczny REMAJK od zaraz
Do dzisiaj te albumy filmowe TD pokazują jak użyć elecroniki lub jak ją mieszać z muzyką poważną w filmach, to oni, TD, wprowadzili elektronikę do filmu za sprawą SORCERER oraz trochę Mike Oldfiled w Egzorcyście użyczając Tubular Bells do score. Daleko nie patrząc w opublikowanym dzisiaj score ALIEN ROMULUS Benek doskonale mix-uje ciężką elektronikę z muzyką klasyczną, co też pokazał w BR2049, że potrafi to robić i na bank nauczył się tego od TD a nie Zimmera.
Bez FRONT 242 z kolei nie byłoby także współczesnego electrobody/industrial/techno/rave/clubbingu/electro - FLA (FRONT LINE ASSEMBLY) przejęło pałeczkę po nich na początku lat 90-tych i razem z DIE FORM oraz DIE KRUPPS ciągną elektronikę do dzisiaj do przodu, gdy F242 schodzi ze sceny.
Ale nie NIN czy Marysia Manson - to była potwarz, policzek - jak z dorobku ww. zespołów i branży zrobić POP, POP-ROCK, to policzek dla fanów muzyki elektronicznej oraz noise/industrial - takie jest moje zdanie i nie tylko moje ww. akty to doskonałe twory, których znam każdy akord ale nie NIN.
I nagle Trent Renzor w formie odkupienia za własne grzechy wydaje Challengers - w końcu i nareszcie.
Dlatego mając na uwadze rozwiązanie Daft Punk to score do TR3N budzi takie emocje na całym świecie.
(12-08-2024, 15:11)Bender napisał(a): Ugrzecznione i niezbyt odkrywcze dzwięki wpadajace jednym uchem i wypadające drugim.
TAK, masz rację jak się raz posłucha Challegers to jest to bardzo grzeczne, ale jak się posłucha więcej oraz remixy a także dołoży kolejne projekcje filmu (już we wrześniu na blu-ray, niestety za słaby box-office na 4K ale może się to zmieni), to już nie jest tak grzecznie, tym bardziej jak chłopaki się całują na ekranie. Scena pocałunku do wykasowania powinna być ale się nie da, bo LUCA nie rozumie, że rzadko kiedy w trójkącie chłopaki się całują, raczej rywalizują o dziewczynę, co też pokazuje reszta całego filmu, ale gość ma ciągoty homoseksualne i przyszło do kin trochę gejów, ale nie o to chodziło w tym filmie, który jest prawie dokonały.
Bo to film o tenisie, prawda?
Wracając do muzyki klubowej, to na tym polega clubbing, że chodzisz od klubu do klubu, jednym uchem wpuszczasz muzykę, drugim wypuszczasz i dopiero po 25-30 shotach około 5 nad ranem wpadasz w rytm na parkiecie i potem lądujesz z nią w toalecie. Spróbuj w ten sposób to zmienisz zdanie nt. albumów Challengers
