19-08-2024, 21:52
Dzisiaj byłem w kinie na filmie Obcy: Romulus". Świetny to film — piszę to, jako fan serii, którego ostatnie dzieła Ridleya Scotta niezbyt podeszły/były słabe. Kapitalny klimat, scenografia, atmosfera, muzyka. Ten film jest jak 'best off' tej sagi. Bierze to, co było w niej najlepsze i składa nowy obraz. Myślę, że tej serii było to potrzebne. Oczywiście są elementy, które mi zgrzytały... Cała ta akcja, że ekipa młodych usłyszała sygnał statku dryfującego, który niby zlała/nie wypatrzyła wiadoma firma, jest takimi grubymi nićmi szyta, że to aż zabawne — bo był tak blisko, że aż się prawie rozwalił o orbitę. Serio? Z obcym, którego tak mocno poszukują? No ja tego nie kupuję. Ale potrafię je zdzierżyć, bo nie przeszkadzają mi jakoś mocno w odbiorze — są przysłonięte masą zalet. Podoba mi się brud w tym filmie, migające światła, całkowita cisza, gdy jest próżnia kosmosu, bohaterowie, którzy nie mówią "kici, kici" przy twarzopająkach (Ridley, błagam). Myślę, że największą "wadą" tutaj jest fakt, że ten film zbiera elementy, któe znamy i lubimy, ale nie wnosi specjalnie nic nowego. Tylko pytanie, czy musi to robić? Dodatkowo, czy właśnie taki film tej serii nie był teraz potrzebny? Jestem zadowolony, że w końcu wychodząc z seansu z Obcym, byłem zadowolony z dzieła, które widziałem.
