06-09-2024, 13:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-09-2024, 13:31 przez fire_caves.)
Nigdy wcześniej nie oglądałem "Twistera", tak więc gdy wczoraj siadałem do telewizora by obejrzeć część pierwszą miałem okazję zapoznać się z tym filmem bez nostalgii. Niestety - obraz jest oczywiście nieodrodnym dzieckiem lat 90tych (to widać, słychać i czuć).
Tam gdzie efekty specjalne pojawiają się na dłużej niż tylko mgnienie oka jest bardzo źle. Nie wiem czy nie wystarczyło czasu, pieniędzy czy technologii, ale w wielu miejscach elementy CGI po prostu wywołują zażenowanie. Dziwi mnie to, że zdecydowano się tu i ówdzie iść w zaparte, gdyż np. takie ujęcie satelity na orbicie można było spokojnie załatwić technikami tradycyjnymi.
Fabuła i postaci się do bólu przewidywalne - wiadomo jakie będą losy bohaterów, wiadomo, że wychuchany domek cioci "przeminie z wiatrem", wiadomo, że dopiero ostatnia próba eksperymentu z Dorotką się powiedzie. Absolutnie zero zaskoczeń. No, może dwa:
- nie zrobiono z przeciwnika "naszych" łowców burz jakiegoś psychopaty i na końcu ginie on po prostu dlatego, że jest uparty i zadufany. Nie ma scen, które na pewno dodano by dzisiaj, gdzie groziłby komuś pistoletem, albo celowo w inny sposób sprowadzał zagrożenie na innych. W ten sposób czarny charakter filmu nie przyćmiewa obrazu i jednocześnie nie jest też karykaturą człowieka,
- spodziewałem się, że postać grana przez Philipa Seymoura Hoffmana kopnie w kalendarz.
Absurdalne momenty, w których komuś zabrakło konsekwencji - np. "ten zły" wpierw niewolniczo wręcz naśladuje głównego bohatera, zaś od mniej-więcej 1/3 filmu nagle zaczyna ignorować to co on robi.
Dziwna jest dla mnie też scena gdy główni bohaterowie jadą groblą i widać to doskonale w szerokich ujęciach - wąska droga między dwoma jeziorami/stawami. Tymczasem w ujęciach z wnętrza samochodu widać w tle, że jadą jakąś szeroką, co najmniej dwujezdniową ulicą. Dlaczego zdecydowano się to zostawić w filmie?
Czy chociaż same tornada robiły wrażenie i czy siedziałem na krawędzi fotela? Niestety przewidywalność fabuły, szytej naprawdę grubymi nićmi, nie pozwalała mi uwierzyć i wczuć się w sytuację zagrożenia. Można powiedzieć, że "Twister" mnie nie porwał.
Jak dla mnie wniosek jest prosty - ten film bardzo potrzebował solidnego remaku. Czy taki dostał?
Tam gdzie efekty specjalne pojawiają się na dłużej niż tylko mgnienie oka jest bardzo źle. Nie wiem czy nie wystarczyło czasu, pieniędzy czy technologii, ale w wielu miejscach elementy CGI po prostu wywołują zażenowanie. Dziwi mnie to, że zdecydowano się tu i ówdzie iść w zaparte, gdyż np. takie ujęcie satelity na orbicie można było spokojnie załatwić technikami tradycyjnymi.
Fabuła i postaci się do bólu przewidywalne - wiadomo jakie będą losy bohaterów, wiadomo, że wychuchany domek cioci "przeminie z wiatrem", wiadomo, że dopiero ostatnia próba eksperymentu z Dorotką się powiedzie. Absolutnie zero zaskoczeń. No, może dwa:
- nie zrobiono z przeciwnika "naszych" łowców burz jakiegoś psychopaty i na końcu ginie on po prostu dlatego, że jest uparty i zadufany. Nie ma scen, które na pewno dodano by dzisiaj, gdzie groziłby komuś pistoletem, albo celowo w inny sposób sprowadzał zagrożenie na innych. W ten sposób czarny charakter filmu nie przyćmiewa obrazu i jednocześnie nie jest też karykaturą człowieka,
- spodziewałem się, że postać grana przez Philipa Seymoura Hoffmana kopnie w kalendarz.
Absurdalne momenty, w których komuś zabrakło konsekwencji - np. "ten zły" wpierw niewolniczo wręcz naśladuje głównego bohatera, zaś od mniej-więcej 1/3 filmu nagle zaczyna ignorować to co on robi.
Dziwna jest dla mnie też scena gdy główni bohaterowie jadą groblą i widać to doskonale w szerokich ujęciach - wąska droga między dwoma jeziorami/stawami. Tymczasem w ujęciach z wnętrza samochodu widać w tle, że jadą jakąś szeroką, co najmniej dwujezdniową ulicą. Dlaczego zdecydowano się to zostawić w filmie?
Czy chociaż same tornada robiły wrażenie i czy siedziałem na krawędzi fotela? Niestety przewidywalność fabuły, szytej naprawdę grubymi nićmi, nie pozwalała mi uwierzyć i wczuć się w sytuację zagrożenia. Można powiedzieć, że "Twister" mnie nie porwał.
Jak dla mnie wniosek jest prosty - ten film bardzo potrzebował solidnego remaku. Czy taki dostał?
