No niby nic wielkiego się nie stało, ale coś jest jednak nie tak. Zaczyna to wyglądać jak w początkowej scenie z "Poszukiwany, poszukiwana" Barei. Pan Artysta malarz Bogdan Adamiec chce przemalować swój sprzedany już do muzeum obrazek, bo męczyło go to od dawna i teraz ma nową koncepcję:
"To nie czernie źle przebijają świetlistość błękitów, tylko właśnie błękity nie dźwięczą. Trzeba tylko przełamać błękity i czernie automatycznie pójdą w głąb".
Są farbki, 30 minut roboty i po sprawie.
"Siedem" to tytuł na swój sposób przełomowy. Ma uznany status. Co niby te zmiany miałyby wnieść na plus do tego filmu? Skoro są ledwie zauważalne, to po co je w ogóle wprowadzać?
Niektórym, jak widać, zaczyna się nudzić na stare lata...
"To nie czernie źle przebijają świetlistość błękitów, tylko właśnie błękity nie dźwięczą. Trzeba tylko przełamać błękity i czernie automatycznie pójdą w głąb".
Są farbki, 30 minut roboty i po sprawie.
"Siedem" to tytuł na swój sposób przełomowy. Ma uznany status. Co niby te zmiany miałyby wnieść na plus do tego filmu? Skoro są ledwie zauważalne, to po co je w ogóle wprowadzać?
Niektórym, jak widać, zaczyna się nudzić na stare lata...
niespotykanie spokojny człowiek
