04-02-2025, 13:53
Kilka lat temu miałem napisać tutaj jakąś obszerniejszą opinię na temat formatu 4K/UHD po moich pierwszych seansach 4K (np. Batmany Nolana), ale ostatecznie tego nie zrobiłem, bo wiedziałem, że zaraz się zacznie: że mam nie taki telewizor, że muszę mieć profesjonalną kalibrację, że tani odtwarzacz, że coś tam jeszcze. Ale skoro już @Gieferg napisał taką, a nie inną opinię to dorzucę swoje trzy grosze:
Same here. Po obejrzeniu kilku(nastu) filmów na UHD stwierdziłem, że gdyby te same remastery (nie ze skopaną konwersją HDR->SDR) trafiały na Blu-ray, to w sumie 4K byłoby mi do niczego potrzebne. HDR nie robi na mnie specjalnego wrażenia (a czasami jest ono negatywne, a nie pozytywne) z kolei wyższa rozdzielczość odczuwalna jest chyba przy wymiarach tv, jakiego i tak nigdy nie będę miał u siebie w salonie, albo musiałbym oglądać z odległości, z jakiej oglądać nie zamierzam.
Oczywiście widzę różnicę na korzyść 4K względem Blu-ray, szczególnie jeśli mam obie płyty z tym samym filmem i włożę jedną po drugiej (najpierw 4K, a potem BD), ale nie jest to różnica ze względu na którą chciałoby mi się przepłacać w przypadku większości filmów - a w niektórych przypadkach podejrzewam, że bez tego sprawdzania obu płyt bezpośrednio po sobie, nawet bym jej nie wyłapał.
Wspominałem niedawno, że od lat myślałem nad zakupem Pasażerów w 4K, bo to referencyjny obraz UHD, ale blokowała mnie dostępność/cena. Ostatecznie kupiłem w ubiegłym tygodniu wydanie Blu-ray, bo było w promce dvdmax za 19,99 zł. Odpaliłem kilka scen i - film wygląda fantastycznie!! W 4K pewnie jeszcze fantastycznieJ, ale "fantastycznie" absolutnie mi wystarcza (szczególnie jak porównać 20 zł do wydania 4-5 krotnie większej kwoty za 4K). Są remastery, które trafiły tylko na płyty UHD i które w porównaniu z przestarzałym Blu-ray wyglądają genialnie, dlatego koniecznie to je muszę mieć (np. czaję się na Kasyno Scorsese, które na Blu wygląda tragicznie w porównaniu z UHD), ale w przypadku większości filmów, szczególnie nowości, czyli tych wydanych już w "erze UHD", chętniej kupię tańsze Blu-ray, zwłaszcza jeśli wydanie UHD jest dodatkowej płyty BD pozbawione. Z kinowych nowości z 2023 roku na półce postawiłem do tej pory trzy i wszystkie to wydania Blu-ray.
Wymian całej, czy też lwiej części kolekcji z Blu-ray na UHD nigdy nie zrozumiem, bo w niektórych przypadkach jest to uzasadnione (wspomniany Predator), w innych nie. Sam planuję kupować UHD tylko jeśli uznam, że naprawdę warto dopłacić za nowszy format i tylko jeśli wydanie będzie posiadało polską wersję (wyjątek robię wyłącznie dla absolutnie moich najukochańszych filmów, które i tak znam na pamięć i mogę oglądać bez tłumaczenia), a do upgrade'u rozważam tylko Pulp Fiction. Bardziej niż na większej ilości filmów w UHD zależałoby mi na lepszym tv (być może też pójdę w 65-calowego OLEDa gdy obecny Sony zacznie odmawiać posłuszeństwa).
To tyle od Nieoagara w tym temacie.
(04-02-2025, 12:27)Gieferg napisał(a): Tak więc - przejście LCD->OLED robi spore wrażenie, ale będąc już na Oledzie przejście BD->4K to, cóż...
Same here. Po obejrzeniu kilku(nastu) filmów na UHD stwierdziłem, że gdyby te same remastery (nie ze skopaną konwersją HDR->SDR) trafiały na Blu-ray, to w sumie 4K byłoby mi do niczego potrzebne. HDR nie robi na mnie specjalnego wrażenia (a czasami jest ono negatywne, a nie pozytywne) z kolei wyższa rozdzielczość odczuwalna jest chyba przy wymiarach tv, jakiego i tak nigdy nie będę miał u siebie w salonie, albo musiałbym oglądać z odległości, z jakiej oglądać nie zamierzam.
Oczywiście widzę różnicę na korzyść 4K względem Blu-ray, szczególnie jeśli mam obie płyty z tym samym filmem i włożę jedną po drugiej (najpierw 4K, a potem BD), ale nie jest to różnica ze względu na którą chciałoby mi się przepłacać w przypadku większości filmów - a w niektórych przypadkach podejrzewam, że bez tego sprawdzania obu płyt bezpośrednio po sobie, nawet bym jej nie wyłapał.
Wspominałem niedawno, że od lat myślałem nad zakupem Pasażerów w 4K, bo to referencyjny obraz UHD, ale blokowała mnie dostępność/cena. Ostatecznie kupiłem w ubiegłym tygodniu wydanie Blu-ray, bo było w promce dvdmax za 19,99 zł. Odpaliłem kilka scen i - film wygląda fantastycznie!! W 4K pewnie jeszcze fantastycznieJ, ale "fantastycznie" absolutnie mi wystarcza (szczególnie jak porównać 20 zł do wydania 4-5 krotnie większej kwoty za 4K). Są remastery, które trafiły tylko na płyty UHD i które w porównaniu z przestarzałym Blu-ray wyglądają genialnie, dlatego koniecznie to je muszę mieć (np. czaję się na Kasyno Scorsese, które na Blu wygląda tragicznie w porównaniu z UHD), ale w przypadku większości filmów, szczególnie nowości, czyli tych wydanych już w "erze UHD", chętniej kupię tańsze Blu-ray, zwłaszcza jeśli wydanie UHD jest dodatkowej płyty BD pozbawione. Z kinowych nowości z 2023 roku na półce postawiłem do tej pory trzy i wszystkie to wydania Blu-ray.
Wymian całej, czy też lwiej części kolekcji z Blu-ray na UHD nigdy nie zrozumiem, bo w niektórych przypadkach jest to uzasadnione (wspomniany Predator), w innych nie. Sam planuję kupować UHD tylko jeśli uznam, że naprawdę warto dopłacić za nowszy format i tylko jeśli wydanie będzie posiadało polską wersję (wyjątek robię wyłącznie dla absolutnie moich najukochańszych filmów, które i tak znam na pamięć i mogę oglądać bez tłumaczenia), a do upgrade'u rozważam tylko Pulp Fiction. Bardziej niż na większej ilości filmów w UHD zależałoby mi na lepszym tv (być może też pójdę w 65-calowego OLEDa gdy obecny Sony zacznie odmawiać posłuszeństwa).
To tyle od Nieoagara w tym temacie.

![[Obrazek: that-dont-impress-me.gif]](https://media1.tenor.com/m/7NTeniU2-L8AAAAd/that-dont-impress-me.gif)