02-04-2025, 11:24
Powtórka gwiezdnej sagi rozpoczęta. Na pierwszy ogień poszło oczywiście Mroczne widmo.
![[Obrazek: 3504.jpg?width=465&dpr=1&...;crop=none]](https://i.guim.co.uk/img/media/88d3bb1891ead96a0e1fccf3b2571b435d61ca53/0_0_3504_2270/master/3504.jpg?width=465&dpr=1&s=none&crop=none)
To jeden z pierwszych filmów na jakim byłem w kinie (było to dokładnie 18 września 1999) i pierwszy seans z napisami za którymi kompletnie nie nadążałem
Później tata kupił oryginalną kasetę z polskim dubbingiem, którą katowaliśmy z braćmi przez następną dekadę. Aby powrót do tego świata był dla mnie jak najbardziej sentymentalny postawiłem na wersję najbliższą tej, jaką znam na pamięć - niespełna 133-minutową, bez zbędnych dodatków z późniejszy wydań (skan taśmy 35mm oryginalnej taśmy z 1999 roku) z dodanym polskim dubbingiem <- nie tylko uważam go za bardzo udany, ale jestem też zdania, że działa na korzyść filmu tak krytykowanego za dialogi i słabe aktorstwo (dzięki dubbingowi w naszej wersji nie ma tego problemu).
Powtórka po latach weszła gładko. Uwielbiam charyzmatycznego Liama Neesona, Darth Maula, faunę Naboo (ileż tutaj wyobraźni, której tak bardzo brakuje współczesnym twórcom!), efekty specjalne w wielu przypadkach wciąż świetnie się trzymają, John Williams popełnił tutaj jedno ze swoich największych arcydzieł ever (brak nominacji do Oscara przy nominacjach dla epizodów VII-IX to nieśmieszny żart i kolejna kompromitacja Akademii), a walki na miecze świetlne w prequel trylogii zaliczyły swój peak. Scena otwarcia z "Oni mimo to przechodzą!" (<3), R2 naprawiający napęd statku przy ucieczce z Naboo, wyścig ścigaczy na Tatooine, końcowa-czteropoziomowa finałowa bitwa (1. starcie Gungan z armią droidów, 2. próba uprowadzenia Króla Gunray'a w pałacu, 3. bitwa przy stacji kosmicznej Federacji, 4. Qui-Gon Jinn & Obi-Wan Kenobi vs. Darth Maul) - we wszystkich tych scenach jest więcej magii i Mocy, niż w którymkolwiek z epizodów Disneya. Jar Jar też mi nigdy nie przeszkadzał, a żona wręcz jest wqurwiona, bo powtórka uświadomiła jej, jak często go cytuję ("przepruszam", "chłamstwo", "Moisa się cieszyć widzieć twoisa" xD).
Skan taśmy 35mm wygląda super!! Oczywiście czernie często nie bywają dość czarne i sporo w nim zabrudzeń / uszkodzeń taśmy, ale dla mnie to żadna wada. Rewelacyjnie było obejrzeć coś, co tak bardzo wygląda jak FILM i chociaż poudawać, jakby to było oglądać obraz wyświetlany ze starego projektora w kinie. Również kolorystycznie ta wersja podoba mi się bardziej od chłodniejszego i mocno przefiltrowanego wydania Blu-ray. Od tej pory jest to dla mnie najwłaściwsza wersja TPM jaką widziałem i tylko do niej zamierzam wracać! : )
![[Obrazek: 3504.jpg?width=465&dpr=1&...;crop=none]](https://i.guim.co.uk/img/media/88d3bb1891ead96a0e1fccf3b2571b435d61ca53/0_0_3504_2270/master/3504.jpg?width=465&dpr=1&s=none&crop=none)
To jeden z pierwszych filmów na jakim byłem w kinie (było to dokładnie 18 września 1999) i pierwszy seans z napisami za którymi kompletnie nie nadążałem
Później tata kupił oryginalną kasetę z polskim dubbingiem, którą katowaliśmy z braćmi przez następną dekadę. Aby powrót do tego świata był dla mnie jak najbardziej sentymentalny postawiłem na wersję najbliższą tej, jaką znam na pamięć - niespełna 133-minutową, bez zbędnych dodatków z późniejszy wydań (skan taśmy 35mm oryginalnej taśmy z 1999 roku) z dodanym polskim dubbingiem <- nie tylko uważam go za bardzo udany, ale jestem też zdania, że działa na korzyść filmu tak krytykowanego za dialogi i słabe aktorstwo (dzięki dubbingowi w naszej wersji nie ma tego problemu).Powtórka po latach weszła gładko. Uwielbiam charyzmatycznego Liama Neesona, Darth Maula, faunę Naboo (ileż tutaj wyobraźni, której tak bardzo brakuje współczesnym twórcom!), efekty specjalne w wielu przypadkach wciąż świetnie się trzymają, John Williams popełnił tutaj jedno ze swoich największych arcydzieł ever (brak nominacji do Oscara przy nominacjach dla epizodów VII-IX to nieśmieszny żart i kolejna kompromitacja Akademii), a walki na miecze świetlne w prequel trylogii zaliczyły swój peak. Scena otwarcia z "Oni mimo to przechodzą!" (<3), R2 naprawiający napęd statku przy ucieczce z Naboo, wyścig ścigaczy na Tatooine, końcowa-czteropoziomowa finałowa bitwa (1. starcie Gungan z armią droidów, 2. próba uprowadzenia Króla Gunray'a w pałacu, 3. bitwa przy stacji kosmicznej Federacji, 4. Qui-Gon Jinn & Obi-Wan Kenobi vs. Darth Maul) - we wszystkich tych scenach jest więcej magii i Mocy, niż w którymkolwiek z epizodów Disneya. Jar Jar też mi nigdy nie przeszkadzał, a żona wręcz jest wqurwiona, bo powtórka uświadomiła jej, jak często go cytuję ("przepruszam", "chłamstwo", "Moisa się cieszyć widzieć twoisa" xD).
Skan taśmy 35mm wygląda super!! Oczywiście czernie często nie bywają dość czarne i sporo w nim zabrudzeń / uszkodzeń taśmy, ale dla mnie to żadna wada. Rewelacyjnie było obejrzeć coś, co tak bardzo wygląda jak FILM i chociaż poudawać, jakby to było oglądać obraz wyświetlany ze starego projektora w kinie. Również kolorystycznie ta wersja podoba mi się bardziej od chłodniejszego i mocno przefiltrowanego wydania Blu-ray. Od tej pory jest to dla mnie najwłaściwsza wersja TPM jaką widziałem i tylko do niej zamierzam wracać! : )
