27-04-2026, 02:16
(26-04-2026, 22:44)adi90a napisał(a): Na rynku było wtedy dużo więcej dystrybutorów, to fakt.
Akurat nie na tym polegała różnica. Pro-Motion startowało w kraju w sumie razem z formatem znacznie bardziej elitarnym od DVD, które generalnie ogółowi odbiorców wtedy wystarczało (i niektórym dalej wystarcza), a który to mogłeś kupić z gazetą za grosze. Rynek kolekcjonerski u nas właściwie nie istniał - nawet na wspomnianym DVD największe wrażenie robiły perełki z zagranicy, które można było wyhaczyć za grubszy hajs na allegro albo okazyjnie spotkać w Empiku z polską nalepką i ceną z kosmosu. Jako klienci Amazon zaczęliśmy dopiero odkrywać. Bez jakiejś ogromnej reklamy (ja w sumie żadnej nie kojarzę), większość ich tytułów po prostu ukazała się w sklepach i po jakimś czasie dzieliła los bajek Disneya, czyli teoretycznie wiecznie dostępny, a przy tym absolutnie podstawowy pod względem wydania towar leżący w koszach za wciąż tę samą cenę. A nowy format już był za rogiem, bo wszedł raptem kilka lat później. Także wojna nośników, przecieranie szlaków i konkurencja z pewnością im nie pomogły. Nie wiem zresztą jakie nakłady miały te filmy - może tu jest pies pogrzebany.
(26-04-2026, 22:44)adi90a napisał(a): Wydaje mi się, że jakby zarobili na tych wydaniach dużo siana to by się z rynku nie zwinęli
Upadek działalności to jest wiele czynników, często niezależnych li tylko od sprzedaży. Zresztą polski rynek był zawsze dość mały - tak względem kin, jak i nośników - więc jeśli ktoś myśli o trzepaniu na tym kasy, to niech lepiej zmieni branżę. Vision może potwierdzić, choć w teorii, jak i w praktyce ich QDVD to był złoty strzał. A skończyło się jak zawsze. Podejrzewam zresztą, że na zachodzie jest podobnie i większość tych wydawnictw, które nie są podpięte pod duże wytwórnie, nie zbija jakichś ogromnych kokosów względem wkładu jaki trzeba ponieść przy takiej zabawie. Nie wiem czy są dostępne jakieś dane, którym można by się przyjrzeć.
