09-06-2026, 22:37
Byłem dzisiaj na nowym He-Manie - na początku seansu po raz pierwszy w życiu byłem zmuszony wyjść z sali i pogadać z obsługa, bo ktoś coś spieprzył z projektorem i czułem się jakbym oglądał film wyświetlany z DVD, jakby tak zostało, pewnie bym wyszedł z seansu i domagał się zwrotu kasy, no ale poprawili (do tego wyświetlali film w 2.35:1 z czarnymi pasami na ekranie na którym zazwyczaj wyświetlają takie filmy od ściany do ściany, no ale to już mniejszy problem).
A co do filmu - w sumie to jest to mniej więcej taki He-Man jakiego chciałem zobaczyć z wyjątkiem dosłownie paru rzeczy - trochę przesadzają z robieniem z Adama pierdoły i finał ma skopane tempo - najpierw jakby za szybko przechodzą od sceny ucieczki z lochu do finałowej bitwy, a potem zupełnie niepotrzebnie rozwadniają finałowe starcie wstawkami wizji z różnymi postaciami i serwują powtórkę motywu z Thora pt to nie młot/miecz daje moc, ona jest w tobie.
Poza tym jest ok, muzyka bardzo dobra, chętnie posłucham poza filmem (jest tez klasyczny motyw, szkoda że tylko na samym końcu, bo brzmi bardzo fajnie), szkieletor przerysowany ale pozytywnie - zapewnia chwilami niezły ubaw. Podobieństw do Thora jest tu cała masa, więc odniosę się do poziomu filmów tej serii - nie dorównuje Ragnarok (który dla mnie jest w ścisłej czołówce MCU), ale oglądało mi się go lepiej niż wszystki epozostałe i o niebo lepiej niż Love & Thunder.
Jesli chodzi o efekty specjalne/wygląd filmu - przewaznie jest ok/poprawnie, sporo fajnie zrobionej charakteryzacji, tylko CGI-Cringer mocno zasysa jakby się urwał z jakiegoś filmu sprzed 20 lat.
7/10 - chętnie bym zobaczył sequel, którego pewnie się nie doczekamy.
I z pewnością jest to bardziej satysfakcjonująca kinowa adaptacja niż film z Lundgrenem. I podobnie jak Mortal Kombat II jest to "film dla fanów", i bardzo, qrva, dobrze, bo niby dla kogo innego miał być?
A co do filmu - w sumie to jest to mniej więcej taki He-Man jakiego chciałem zobaczyć z wyjątkiem dosłownie paru rzeczy - trochę przesadzają z robieniem z Adama pierdoły i finał ma skopane tempo - najpierw jakby za szybko przechodzą od sceny ucieczki z lochu do finałowej bitwy, a potem zupełnie niepotrzebnie rozwadniają finałowe starcie wstawkami wizji z różnymi postaciami i serwują powtórkę motywu z Thora pt to nie młot/miecz daje moc, ona jest w tobie.
Poza tym jest ok, muzyka bardzo dobra, chętnie posłucham poza filmem (jest tez klasyczny motyw, szkoda że tylko na samym końcu, bo brzmi bardzo fajnie), szkieletor przerysowany ale pozytywnie - zapewnia chwilami niezły ubaw. Podobieństw do Thora jest tu cała masa, więc odniosę się do poziomu filmów tej serii - nie dorównuje Ragnarok (który dla mnie jest w ścisłej czołówce MCU), ale oglądało mi się go lepiej niż wszystki epozostałe i o niebo lepiej niż Love & Thunder.
Jesli chodzi o efekty specjalne/wygląd filmu - przewaznie jest ok/poprawnie, sporo fajnie zrobionej charakteryzacji, tylko CGI-Cringer mocno zasysa jakby się urwał z jakiegoś filmu sprzed 20 lat.
7/10 - chętnie bym zobaczył sequel, którego pewnie się nie doczekamy.
I z pewnością jest to bardziej satysfakcjonująca kinowa adaptacja niż film z Lundgrenem. I podobnie jak Mortal Kombat II jest to "film dla fanów", i bardzo, qrva, dobrze, bo niby dla kogo innego miał być?
