18-06-2026, 18:12
Nie wiem, czy mieliście okazję przeczytać książeczkę dołączoną do wydania kolekcjonerskiego. Składa się ona z tekstów trzech autorów-aktorów: Ryszarda Abrahama, Michała Grzybowskiego i Krzysztofa Kasparka. Dlaczego panowie stojący za tym wydawnictwem, Konrad Korkosiński i Piotr Maszorek, ograniczyli się jedynie do krótkiego słowa wstępnego z podziękowaniem za zakup? Nie mam pojęcia. Zgaduję, że to pasja do tego konkretnego tytułu skłoniła ich do wybrania go na pierwszą pozycję z (oby!) całej serii wydań filmowych. Dodatkowo, jako twórcy podcastu o tematyce kinowej, zapewne mieliby sporo do napisania od siebie.
Ale wracając do samej książeczki… Całość ratuje sprawnie napisany tekst pana Korkosińskiego, będący próbą krótkiej analizy cech komedii Kondratiuka. Choć artykuł nie odkrywa Ameryki, trafnie wskazuje najistotniejsze rozwiązania scenariuszowe i operatorskie zastosowane w „Hydrozagadce”.
Z kolei tekst pana Grzybowskiego to próba nawiązania do absurdu rzeczonego filmu – autor stara się żartobliwie odpowiedzieć na pytanie, co by było, gdyby Richard Donner obejrzał dzieło Kondratiuka przed przystąpieniem do prac nad swoim „Supermanem”. Muszę jednak przyznać, że nie zdołałem przebrnąć przez całość.
Na koniec zostawiłem otwierający publikację tekst pana Abrahama, który – niestety – czyta się z trudem. Nie brakuje w nim błędów językowych, a co gorsza, także merytorycznych. Razi chociażby stwierdzenie, że kręcony latem 1970 roku film nawiązuje do rzeczywistości i propagandy sukcesu epoki Edwarda Gierka. Jak powszechnie wiadomo, Gierek objął władzę dopiero w grudniu tamtego roku, a wspomniana politgramota na dobre rozkręciła się jeszcze rok później.
Wreszcie sam papier, na którym wydrukowano książeczkę – jest wprawdzie dość gruby, ale przy tym toporny i siermiężny. Znacznie bardziej doceniłbym papier kredowy, na którym czarno-białe fotosy filmowe prezentowałyby się o niebo lepiej.
Z tych wszystkich względów mam mocno mieszane uczucia co do samej książeczki, jak i jej zawartości.
Ale wracając do samej książeczki… Całość ratuje sprawnie napisany tekst pana Korkosińskiego, będący próbą krótkiej analizy cech komedii Kondratiuka. Choć artykuł nie odkrywa Ameryki, trafnie wskazuje najistotniejsze rozwiązania scenariuszowe i operatorskie zastosowane w „Hydrozagadce”.
Z kolei tekst pana Grzybowskiego to próba nawiązania do absurdu rzeczonego filmu – autor stara się żartobliwie odpowiedzieć na pytanie, co by było, gdyby Richard Donner obejrzał dzieło Kondratiuka przed przystąpieniem do prac nad swoim „Supermanem”. Muszę jednak przyznać, że nie zdołałem przebrnąć przez całość.
Na koniec zostawiłem otwierający publikację tekst pana Abrahama, który – niestety – czyta się z trudem. Nie brakuje w nim błędów językowych, a co gorsza, także merytorycznych. Razi chociażby stwierdzenie, że kręcony latem 1970 roku film nawiązuje do rzeczywistości i propagandy sukcesu epoki Edwarda Gierka. Jak powszechnie wiadomo, Gierek objął władzę dopiero w grudniu tamtego roku, a wspomniana politgramota na dobre rozkręciła się jeszcze rok później.
Wreszcie sam papier, na którym wydrukowano książeczkę – jest wprawdzie dość gruby, ale przy tym toporny i siermiężny. Znacznie bardziej doceniłbym papier kredowy, na którym czarno-białe fotosy filmowe prezentowałyby się o niebo lepiej.
Z tych wszystkich względów mam mocno mieszane uczucia co do samej książeczki, jak i jej zawartości.
