Odysei miałem nie oglądać oczekując, że powtórzy sukces Napoleona, ale przypadkowo zobaczyłem pozytywne opinie na twitterze, więc nie mając innych planów skoczyłem w sobotę do kina. 3 czy 4 osoby na sali w Heliosie, idealnie.
Film od początku był wciągający, ale też zaraz po pierwszych scenach miałem zgrzyt, że pieśniarz macha łapami bardzo współcześnie (potem się dowiedziałem, że to raper...). Już w tej scenie kinowe nagłośnienie dało o sobie pozytywnie znać. W kilku scenach głośność tworzy atmosferę i oceniłbym, że dobrze być w kinie.
Nie spojlerując za dużo, jest w tym filmie trochę z horroru i te sekwencje wypadają dobrze, najgorsza jest chyba część z cyklopami (chaotyczna i bezsensowna), koło środka powolna narracja zaczęła mnie nużyć (chyba przez sceny z Kalipso), ale końcówka znowu ma w sobie trochę ładunku emocjonalnego i przynosi satysfakcjonujące rozwiązanie pewnych wątków. Film zleciał mi całkiem nieźle i choć przez większość seansu skłaniałem się do 7, za końcówkę dałem 8 (samą walkę oceniam na minus). Ludzie często narzekają na muzykę, ale chyba tylko w Hadesie nuta mi kompletnie nie pasowała. Także ja osobiście polecam dać filmowi szanse.
Zgadzam się z przedmówcami, że jeden dobry seans wystarczy (choć lekko mnie jeszcze IMAX kusi), bo już w trakcie oglądania czułem, że szybko do niego nie wrócę przez tą ciężką wolno snującą się narrację. Atmosfera filmu kojarzyła mi się trochę z Diuną, a sekwencje horroru dodatkowo z The Witch (2015).
Zbroje generalnie mi nie przeszkadzały, poza tą Agamemnona i tym, że nosili je w trakcie rejsu statkiem. Wydaje mi się, że te kostiumy jak i kolorową obsadę można potraktować jako wybieg, aby nie szukać w tym filmie prawdy historycznej. Trochę jak z zabytkami, których się nie odbudowuje żeby nie wpajać fałszywej wizji historii i nie wypełniać niewiedzy zmyśleniami, a zamiast tego dokleja się nowoczesne frankensteiny. Trochę szkoda, bo nie sądzę by film na innym kierunku artystycznym stracił.
Dziwi mnie brak ostrzeżenia o epilepsji zważywszy na wypalającą oczy scenę sztormu. W HDR będzie chyba osiągała szczyt możliwości telewizorów
Film od początku był wciągający, ale też zaraz po pierwszych scenach miałem zgrzyt, że pieśniarz macha łapami bardzo współcześnie (potem się dowiedziałem, że to raper...). Już w tej scenie kinowe nagłośnienie dało o sobie pozytywnie znać. W kilku scenach głośność tworzy atmosferę i oceniłbym, że dobrze być w kinie.
Nie spojlerując za dużo, jest w tym filmie trochę z horroru i te sekwencje wypadają dobrze, najgorsza jest chyba część z cyklopami (chaotyczna i bezsensowna), koło środka powolna narracja zaczęła mnie nużyć (chyba przez sceny z Kalipso), ale końcówka znowu ma w sobie trochę ładunku emocjonalnego i przynosi satysfakcjonujące rozwiązanie pewnych wątków. Film zleciał mi całkiem nieźle i choć przez większość seansu skłaniałem się do 7, za końcówkę dałem 8 (samą walkę oceniam na minus). Ludzie często narzekają na muzykę, ale chyba tylko w Hadesie nuta mi kompletnie nie pasowała. Także ja osobiście polecam dać filmowi szanse.
Zgadzam się z przedmówcami, że jeden dobry seans wystarczy (choć lekko mnie jeszcze IMAX kusi), bo już w trakcie oglądania czułem, że szybko do niego nie wrócę przez tą ciężką wolno snującą się narrację. Atmosfera filmu kojarzyła mi się trochę z Diuną, a sekwencje horroru dodatkowo z The Witch (2015).
Zbroje generalnie mi nie przeszkadzały, poza tą Agamemnona i tym, że nosili je w trakcie rejsu statkiem. Wydaje mi się, że te kostiumy jak i kolorową obsadę można potraktować jako wybieg, aby nie szukać w tym filmie prawdy historycznej. Trochę jak z zabytkami, których się nie odbudowuje żeby nie wpajać fałszywej wizji historii i nie wypełniać niewiedzy zmyśleniami, a zamiast tego dokleja się nowoczesne frankensteiny. Trochę szkoda, bo nie sądzę by film na innym kierunku artystycznym stracił.
Dziwi mnie brak ostrzeżenia o epilepsji zważywszy na wypalającą oczy scenę sztormu. W HDR będzie chyba osiągała szczyt możliwości telewizorów
