Obejrzałem ostatnio całą trylogię (z tym, że Hannibala na DVD, bo żadnego sensownego wydania Blu-ray za sensowne pieniądze nie sposób dostać) i w sumie podtrzymuję zdanie, że film Scotta lubię z tej trylogii najbardziej - z prostej przyczyny - tylko on jest faktycznie o Hannibalu, podczas gdy główni złole pozostałych części są tacy sobie i nie robią specjalnego wrażenia. Recast Foster-Moore nigdy mi specjalnie nie przeszkadzał, wiadomo że wolałbym żeby grała ta sama aktorka ale zmienniczka jest ok.
Oczywiście Hopkins w Milczeniu jest genialny, ale cała reszta gdy go nie ma już jest poziom niżej.
Oczywiście Hopkins w Milczeniu jest genialny, ale cała reszta gdy go nie ma już jest poziom niżej.
