No i byłem obowiązkowo na filmie i powiem tak: Ludzie, zapomnijcie o tej nowszej badziewiastej trylogii zaserwowaną nam przez Lucasa, Abrams jednym filmem rozsadził ją tak jak Skywalker Gwiazdę Śmierci. Wiedział co fani najbardziej kochają w SW i widać, że wręcz postarał się chłop.
Każdy kto pokochał stare części nie będzie zawiedziony! Sam film to właściwie zgrabne połączenie tradycyjnej techniki znanej z lat 70. oraz CGI, a także spotkanie starych lubianych bohaterów z nowymi, do tego świetnie napisanymi (Rey to jedna z najciekawszych postaci kobiecych w historii). Fabuła może i faktycznie przypomina nieco scenariusz "Nowej nadziei", a czarny charakter mógłby być czymś więcej jak młodzieżową wersją Vadera, ale to zbytnio mi nie przeszkadza. Najciekawsza jest jednak ostatnia scena. Aż nie mogę uwierzyć, że 2 lata muszę czekać by zobaczyć podstarzałego Skywalkera w akcji.
Nie przebija IV-VI, ale zdecydowanie częściej będę do tego wracał, jak do I-III części
8/10
Każdy kto pokochał stare części nie będzie zawiedziony! Sam film to właściwie zgrabne połączenie tradycyjnej techniki znanej z lat 70. oraz CGI, a także spotkanie starych lubianych bohaterów z nowymi, do tego świetnie napisanymi (Rey to jedna z najciekawszych postaci kobiecych w historii). Fabuła może i faktycznie przypomina nieco scenariusz "Nowej nadziei", a czarny charakter mógłby być czymś więcej jak młodzieżową wersją Vadera, ale to zbytnio mi nie przeszkadza. Najciekawsza jest jednak ostatnia scena. Aż nie mogę uwierzyć, że 2 lata muszę czekać by zobaczyć podstarzałego Skywalkera w akcji.
Nie przebija IV-VI, ale zdecydowanie częściej będę do tego wracał, jak do I-III części

8/10
