Nie byłem pewien, czy to właściwy temat do poruszania takich kwestii, ale spróbuję.
Ostatnio pojawiło się w naszych sklepach wydanie BD filmu Straight Outta Compton. Jak już wiadomo, Filmostrada oszukała kinomaniaków i na polskiej okładce widnieje napis "wersja reżyserska", której na płycie nie ma. Przedwczoraj poszedłem do jednego z salonów Saturna i chciałem przedyskutować sprawę z kierownikiem działu filmowo-muzycznego. On mi wytłumaczył, co budzi spore rozgoryczenie, że na temat poszczególnych wydań DVD i BD pracownik bez zgody polskiego dystrybutora nie może podać innych informacji, niż wskazują jego wytyczne oraz specyfikacja na pudełku.
Więc kłamstwo się u nas niestety opłaca i potem są takie, a nie inne pretensje, że nasz rynek Blu-ray jest nierentowny.
Ostatnio pojawiło się w naszych sklepach wydanie BD filmu Straight Outta Compton. Jak już wiadomo, Filmostrada oszukała kinomaniaków i na polskiej okładce widnieje napis "wersja reżyserska", której na płycie nie ma. Przedwczoraj poszedłem do jednego z salonów Saturna i chciałem przedyskutować sprawę z kierownikiem działu filmowo-muzycznego. On mi wytłumaczył, co budzi spore rozgoryczenie, że na temat poszczególnych wydań DVD i BD pracownik bez zgody polskiego dystrybutora nie może podać innych informacji, niż wskazują jego wytyczne oraz specyfikacja na pudełku.
Więc kłamstwo się u nas niestety opłaca i potem są takie, a nie inne pretensje, że nasz rynek Blu-ray jest nierentowny.
