(05-02-2016, 12:47)Regis napisał(a):(05-02-2016, 12:31)mkocisze napisał(a): Będę się jednak upierał że wszystko powodowane jest tym że ludzie są bardzo, bardzo roszczeniowi i muszą mieć wszystko szybko tj. tu i teraz. Jeżeli za granicą jest 100% taniej to czemu by nie podjąć wyzwania i nie nauczyć się języka angielskiego...dać coś od siebie a nie tylko siedzieć, biadolić i iść po najmniejszej linii oporu......przecież te "ripy" lądują w sieci po premierach zagranicznych. Jak się komuś nie chce uczyć to niech czeka cierpliwie poczekaj na polską premierę ale pewnie będzie zaraz problem bo jak piszesz nie ma dodatków, na na szukanie używanych nie ma czasu, a w wypożyczalniach internetowych czy telewizyjnych będzie coś nie tak z np. obrazem (choć nie jedna osoba nie zauważy różnicy albo nie będzie chciała jej az tak poszukiwać). Często też w towarzystwie jest obciach się przyznać że "jakiejś nowości" się nie oglądało bo wszyscy już ten film widzieli...tylko z jakiego źródła...:-)
Filmy z zagranicy podraża nieco wysyłka.
Poza tym nawet jeżeli zna się angielski to zwykle nie chce się oglądać filmu samemu (wszystkich zmusić do nauki) no i generalnie nawet jeżeli zna się nieźle angielski to niekoniecznie mam ochotę oglądać film bez napisów bo po pierwsze: daje mi to mniejszą przyjemność (zawsze to pewien wysiłek), nie wszystko zawsze w pełni zrozumiem (slang, phrasal verbs, mowa potoczna, kiepski akcent, odniesienia kulturowe), większość uwagi idzie na zrozumienia a nie na podziwianie pozostalych aspektów filmów.... sporo tych minusów. To już naprawdę trzeba być bardzo biegłym i znać angielski na zasadzie drugiego języka aby było przyjemnie.
Ale to moje zdanie
To tak dyskusja gdzie zawszę będzie jakieś "ale"....pozostaje cierpliwie czekać na polską edycję (ewentualnie wydanie zagraniczne uwzględniające językowo nasz kraj)....
