29-02-2016, 15:48
Co do najlepszego filmu, to mam wrażenie, że wygrała jednak "poprawność polityczna". W dzisiejszych czasach wystarczy zrobić film o gejach, lesbijkach, pedofilach, albo najechać na kościół katolicki i masz Oscara jak w banku. Taka dziś moda. Gdyby nie Leo wśród nominowanych za najlepszą rolę pierwszoplanową i "społeczny nacisk", żeby w końcu dostał nagrodę (dodam, że zasłużoną), to pewniakiem byłby Eddie Redmayne. Zgadnijcie dlaczego
