Ogólnie jest dobrze, ale Winter Soldier pozostaje numerem jeden. Na pewno ogląda się to lepiej niż BvS, konflikt jest lepiej zarysowany, wzbudza nieporównanie większe emocje, całość wypada zgrabnie, sceny akcji znowu są świetne (zwłaszcza otwierająca i pościg w połowie filmu), ale jest kilka problemów (które może przestaną mi przeszkadzac przy powtórce, gdy będę na nie przygotowany.
Co do nowych postaci - Black Panther jest wprowadzony bez zarzutu i dobrze się wpasowuje w fabułę, za to Spider-Man jest kompletnie z czapy, moment gdy Parker pojawia się po raz pierwszy to jak przeskok do innego filmu. Niestety takim przeskokiem jest też ustawka na lotnisku, gdzie film zmienia się w komedię. Całe to starcie nie pasuje mi do tego filmu, jest w zupełnie innym tonie i wypada dość durnowato, a najgorszy ze wszystkiego jest Giant-Man
Nie, serio, Ant-Man w solowym filmie mi średnio podchodzi, ale to co tutaj odwala, to już jest przesada (choć ma też udane momenty, np tekst o sumieniu).
Poza tym mam wrażenie, że power level wszystkich postaci w tym filmie jakoś za bardzo zbliżono do siebie, tylko po to, żeby się mogli spokojnie ponapieprzać dłużej niż przez dwie sekundy.
No i trochę niefajnie, że skończyliśmy trylogię o Kapitanie, a sprawa Bucky'ego nie została jakoś sensownie zakończona, mogliby go już "naprawić" i niech by już był tym dobrym, bo jeśli jeszcze w jednym filmie będą za nim ganiać, to już będzie przesada.
Ogólnie powiedzmy, że 8/10, ale to i owo mi zgrzyta, powtórka zweryfikuje ocenę, ale póki co Deadpool nadal filmem roku.
PS. no i mogli jednak zabić Rhodesa, bo co to za wojna na której nikt nie ginie.
Co do nowych postaci - Black Panther jest wprowadzony bez zarzutu i dobrze się wpasowuje w fabułę, za to Spider-Man jest kompletnie z czapy, moment gdy Parker pojawia się po raz pierwszy to jak przeskok do innego filmu. Niestety takim przeskokiem jest też ustawka na lotnisku, gdzie film zmienia się w komedię. Całe to starcie nie pasuje mi do tego filmu, jest w zupełnie innym tonie i wypada dość durnowato, a najgorszy ze wszystkiego jest Giant-Man
Nie, serio, Ant-Man w solowym filmie mi średnio podchodzi, ale to co tutaj odwala, to już jest przesada (choć ma też udane momenty, np tekst o sumieniu).
Poza tym mam wrażenie, że power level wszystkich postaci w tym filmie jakoś za bardzo zbliżono do siebie, tylko po to, żeby się mogli spokojnie ponapieprzać dłużej niż przez dwie sekundy.
No i trochę niefajnie, że skończyliśmy trylogię o Kapitanie, a sprawa Bucky'ego nie została jakoś sensownie zakończona, mogliby go już "naprawić" i niech by już był tym dobrym, bo jeśli jeszcze w jednym filmie będą za nim ganiać, to już będzie przesada.
Ogólnie powiedzmy, że 8/10, ale to i owo mi zgrzyta, powtórka zweryfikuje ocenę, ale póki co Deadpool nadal filmem roku.
PS. no i mogli jednak zabić Rhodesa, bo co to za wojna na której nikt nie ginie.
