Właściwie to dość wysoko oceniam wszystkie filmy z uniwersum (może poza Hulkiem) i dawno mi tak żaden nie podszedł. Tylko muszę tu zaznaczyć, że był to pierwszy film z uniwersum obejrzany z dubbingiem (nie chciało mi się czekać na późniejsze seanse). Jestem zwolennikiem wypierania lektora przez dubbing ale jednak do oryginału to się nie umywa. Mam nadzieje, że powtórny seans trochę zatrze negatywne wrażenia jakie mi zostały.
Ogólnie z Marvelem mam problem od jakiegoś czasu, bo żaden z filmów niczym się nie wyróżnia. Niby wszystko jest w porządku ale totalnie brak im pazura (PG13 psia jego mać). Patetyczna muzyka, jakaś niewyraźne miny i proste przejścia z jednej postaci na drugą (kadry też najprostsze jakie się da zrobić). Reżyserzy to się nie wysilają.
Juby już o tym napisał, ale otwierające sceny akcji to jest totalna porażka. Myślałem, że coś jest nie tak z filmem albo projektorem. Nie dość, że kamera trzęsie to miałem wrażenie nakładania się na siebie klatek. Podziękuje za tak ukazaną dynamikę.
Motywy postaci i scenariusz mogą być, choć bez wahania stanąłbym po stronie Kapitana
Wprowadzenie Black Panter i jego postać raczej na plus (postać jego ojca mnie z kolei irytowała, wszyscy go słuchali jakby królem świata był co najmniej). O ile jego zdolności ciężko wytłumaczyć to w sumie czyje jest łatwo? Kapitan w początkowej fazie filmu wydaje się nie do zatrzymania i draśnięcia. Taka konwencja komiksów i ciężko to dobrze wyważyć.
Nie wiem jak to wygląda w oryginale ale w dubbingu humor to w zasadzie wszystkie sekwencje z Pająkiem. Swoją drogą też nie do draśnięcia i podejrzanie silny był. Jakkolwiek nie przeszkadza mi wprowadzenie go do uniwersum (choć ta jego rzekoma bieda coś rzeczywiście niespójna), do aktora chyba też się przyzwyczaję (widziałem tylko filmy z Maguirem).
Ant-mana nie mogłem znieść przez głos Adamczyka (trochę się też pojawił w filmie znikąd). Jego przemiana na lotnisku całkiem zaskakująca, a zawsze mogli to pokazać w trailerach
Najlepszą sceną była dla mnie ta w której Scarlet Witch uciekła Visionowi, choć po Czasie Ultrona myślałem, że jest najpotężniejszy. Miazga!
Ogólnie z Marvelem mam problem od jakiegoś czasu, bo żaden z filmów niczym się nie wyróżnia. Niby wszystko jest w porządku ale totalnie brak im pazura (PG13 psia jego mać). Patetyczna muzyka, jakaś niewyraźne miny i proste przejścia z jednej postaci na drugą (kadry też najprostsze jakie się da zrobić). Reżyserzy to się nie wysilają.
Juby już o tym napisał, ale otwierające sceny akcji to jest totalna porażka. Myślałem, że coś jest nie tak z filmem albo projektorem. Nie dość, że kamera trzęsie to miałem wrażenie nakładania się na siebie klatek. Podziękuje za tak ukazaną dynamikę.
Motywy postaci i scenariusz mogą być, choć bez wahania stanąłbym po stronie Kapitana

Wprowadzenie Black Panter i jego postać raczej na plus (postać jego ojca mnie z kolei irytowała, wszyscy go słuchali jakby królem świata był co najmniej). O ile jego zdolności ciężko wytłumaczyć to w sumie czyje jest łatwo? Kapitan w początkowej fazie filmu wydaje się nie do zatrzymania i draśnięcia. Taka konwencja komiksów i ciężko to dobrze wyważyć.
Nie wiem jak to wygląda w oryginale ale w dubbingu humor to w zasadzie wszystkie sekwencje z Pająkiem. Swoją drogą też nie do draśnięcia i podejrzanie silny był. Jakkolwiek nie przeszkadza mi wprowadzenie go do uniwersum (choć ta jego rzekoma bieda coś rzeczywiście niespójna), do aktora chyba też się przyzwyczaję (widziałem tylko filmy z Maguirem).
Ant-mana nie mogłem znieść przez głos Adamczyka (trochę się też pojawił w filmie znikąd). Jego przemiana na lotnisku całkiem zaskakująca, a zawsze mogli to pokazać w trailerach

Najlepszą sceną była dla mnie ta w której Scarlet Witch uciekła Visionowi, choć po Czasie Ultrona myślałem, że jest najpotężniejszy. Miazga!
