A cóż można odpowiedzieć na... nic?
To jest dość, że tak powiem kontrowersyjny fragment, który niespecjalnie oddaje klimat całości bo dotyczy akurat pewnej dość specyficznej drugoplanowej postaci, która się pojawia tylko kilka razy. Napisany w sumie trochę dla jaj i zastanawiałem się czy w ogóle wejdzie w skład ostatecznej wersji, ale pierwszemu czytelnikowi się spodobał bardziej niż inne fragmenty
Niemniej jednak, dalej nie dowiedziałem się absolutnie nic na temat tego, co jest z tym fragmentem nie tak (tzn dowiedziałem się, ale nie tutaj), a bez uzasadnienia jakiekolwiek stwierdzenia w stylu lepsze/gorsze/takie/nie takie niestety nic nie znaczą. A żeby ćwiczyć też trzeba wiedzieć co.
Inne fragmenty, a nawet całośc, tylko do wglądu zaufanych ludzi (którzy mają coś konkretnego do powiedzenia na temat tego, co czytają) na wiadomym forum. Upubliczniać nie ma sensu, bo nic z tego nie wynika.
To jest dość, że tak powiem kontrowersyjny fragment, który niespecjalnie oddaje klimat całości bo dotyczy akurat pewnej dość specyficznej drugoplanowej postaci, która się pojawia tylko kilka razy. Napisany w sumie trochę dla jaj i zastanawiałem się czy w ogóle wejdzie w skład ostatecznej wersji, ale pierwszemu czytelnikowi się spodobał bardziej niż inne fragmenty
Niemniej jednak, dalej nie dowiedziałem się absolutnie nic na temat tego, co jest z tym fragmentem nie tak (tzn dowiedziałem się, ale nie tutaj), a bez uzasadnienia jakiekolwiek stwierdzenia w stylu lepsze/gorsze/takie/nie takie niestety nic nie znaczą. A żeby ćwiczyć też trzeba wiedzieć co.
Inne fragmenty, a nawet całośc, tylko do wglądu zaufanych ludzi (którzy mają coś konkretnego do powiedzenia na temat tego, co czytają) na wiadomym forum. Upubliczniać nie ma sensu, bo nic z tego nie wynika.
