Film jest (albo przynajmniej próbuje być) klimatem podobny do serialu z Sorbo, tyle że nudniejszy.
Gdybym się na to wybrał (thank God I didn't), Godzilla straciłaby tytuł najgorszego filmu jaki w tym roku widziałem w kinie.
A ta kobitka, druga największa postać na okładce, pojawia się w filmie tylko w kilku flashbackach i nie wiem czy ma minutę czasu ekranowego czy może pół minuty. Obie okładki fatalne.
Gdybym się na to wybrał (thank God I didn't), Godzilla straciłaby tytuł najgorszego filmu jaki w tym roku widziałem w kinie.
A ta kobitka, druga największa postać na okładce, pojawia się w filmie tylko w kilku flashbackach i nie wiem czy ma minutę czasu ekranowego czy może pół minuty. Obie okładki fatalne.
