O proszę, dzięki misfit, odpowiedziałeś na moje pytanie które jakies rok temu też zadawałem.
Miałem to samo wrażenie. Mój telewizor ma tylko tryb 50Hz lub 60Hz i każdy BD odtwarza mi się z lekkim stroboskopem. Przyjemniej mi się ogląda DVD bo jest ta płynność 25x2 i widzę tą różnice. Mam prosty telewizor 32cale bez żadnych dodatkowych funkcji upłyniania.
Z tego wynika że nie mając w telewizorze opcji wielokrotności 24 klatek to nigdy nie obejrzę płynnego obrazu BD...
Co do kina. Wydaje mi się że fizyka światłą rzuconego i odbitego od ekranu inaczej działa niż wyświetlany na ekranie. Mimo że obraz w kinie jest wyświetlany dokładnie 24fps to jest płynniejszy niż 24fps puszczone na ekranie choćby komputera bez żadnych "wspomagaczy".
Testowałem kiedyś lustrzankę cyfrową i nagrywam z różną płynnością 24, 25, 30, 60fps. Naprawdę każdy klatkaż się inaczej ogląda. W zasadzi 24 nie szło oglądać bez jakiś funkcji upłynniaczy, dopiero 30fps dawał komfort płynności a 60fps było mega realistycznie.
Miałem to samo wrażenie. Mój telewizor ma tylko tryb 50Hz lub 60Hz i każdy BD odtwarza mi się z lekkim stroboskopem. Przyjemniej mi się ogląda DVD bo jest ta płynność 25x2 i widzę tą różnice. Mam prosty telewizor 32cale bez żadnych dodatkowych funkcji upłyniania.
Z tego wynika że nie mając w telewizorze opcji wielokrotności 24 klatek to nigdy nie obejrzę płynnego obrazu BD...
Co do kina. Wydaje mi się że fizyka światłą rzuconego i odbitego od ekranu inaczej działa niż wyświetlany na ekranie. Mimo że obraz w kinie jest wyświetlany dokładnie 24fps to jest płynniejszy niż 24fps puszczone na ekranie choćby komputera bez żadnych "wspomagaczy".
Testowałem kiedyś lustrzankę cyfrową i nagrywam z różną płynnością 24, 25, 30, 60fps. Naprawdę każdy klatkaż się inaczej ogląda. W zasadzi 24 nie szło oglądać bez jakiś funkcji upłynniaczy, dopiero 30fps dawał komfort płynności a 60fps było mega realistycznie.
