Najpierw należy ustalić co dla Ciebie znaczy "mało". Podaj jakieś konkretne tytuły remasterów z których nie jesteś zadowolony (i napisz dlaczego) aby mieć jakiś punkt odniesienia. Bez tego nie da się odpowiedzieć na Twoją prośbę.
Podam przykład - Apollo 13 w starym transferze to dla mnie nieoglądalna kupa z przeostrzonym obrazem oraz ziarnem przemienionym w szum. Dla mnie remaster (szczególnie w ruchu) daje ogromnego boosta - dla kogoś innego może być on gorszy od starego transferu bo jest przyzwyczajony od lat do takiego przeostrzonego obrazu bo pierwszą rzeczą jaką robi po zakupie telewizora to ustawia ostrość na maxa (redukcję szumów zresztą też wiele osób zostawia włączoną w TV) i tym sposobem nie wie co to "naturalny" obraz.
Na ponowne wydawanie kasy na remastery też jest prosty sposób - nie kupować filmów w których obraz nie do końca nam się podoba, ew. kupować je po taniości. Cały czas stosuję tę zasadę i z 50 remasterów, które posiadam (mowa o tych tytułach, które wyszły dwukrotnie czy więcej razy na BD z różnych masterów) jedynie w czterech przypadkach kupowałem film ponownie, z czego najwięcej kasy między sprzedażą starego wydania, a zakupem remastera wyniósł mnie Dzień świstaka do którego musiałem dopłacić 30zł. Częściowo dlatego, że tego remastera musiałem sprowadzać z Japonii bo tylko tam był (i wciąż jest) on dostępny.
Podam przykład - Apollo 13 w starym transferze to dla mnie nieoglądalna kupa z przeostrzonym obrazem oraz ziarnem przemienionym w szum. Dla mnie remaster (szczególnie w ruchu) daje ogromnego boosta - dla kogoś innego może być on gorszy od starego transferu bo jest przyzwyczajony od lat do takiego przeostrzonego obrazu bo pierwszą rzeczą jaką robi po zakupie telewizora to ustawia ostrość na maxa (redukcję szumów zresztą też wiele osób zostawia włączoną w TV) i tym sposobem nie wie co to "naturalny" obraz.
Na ponowne wydawanie kasy na remastery też jest prosty sposób - nie kupować filmów w których obraz nie do końca nam się podoba, ew. kupować je po taniości. Cały czas stosuję tę zasadę i z 50 remasterów, które posiadam (mowa o tych tytułach, które wyszły dwukrotnie czy więcej razy na BD z różnych masterów) jedynie w czterech przypadkach kupowałem film ponownie, z czego najwięcej kasy między sprzedażą starego wydania, a zakupem remastera wyniósł mnie Dzień świstaka do którego musiałem dopłacić 30zł. Częściowo dlatego, że tego remastera musiałem sprowadzać z Japonii bo tylko tam był (i wciąż jest) on dostępny.
