19-01-2018, 14:42
Darayavahus, Empik ma w sempiternie nasze uwagi. Robiąc zakupy przez internet zawsze ich proszę o filmy zapakowane oryginalnie. Wymiana grzeczności w stylu „dołożymy największych starań” nie licuje z faktami. Zatem po otwarciu paczki oddaję ten szmelc i wysmażam do działu obsługi klienta stosowne pismo. Co najczęściej odpisują? „Takie dostaliśmy od dystrybutora”.
Kurczę, może nie jestem wytrawnym kolekcjonerem, ale i tak lubię na stojaku estetyczne wydania. Wątpliwą ozdobą są pudełka z pofałdowaną folią. Wymiana opakowań niezbyt mnie kręci bo cenię sobie – powiedzmy – oryginalność danych edycji. Jeśli np. Kinokuniya Company wypuszcza krążki w „najlepszych na świecie” pudełkach, to chcę mieć tak, jak sobie wymyślił wydawca.
Jeszcze rozumiem zniszczenia (hipotetyczne) w stylu: Chevy Chase nadgryzł w ekstasis folię, czy inna gwiazda wypalcowała płytę. OK, za unikaty można zapłacić ekstra.
KaMario, BD od Imperiala i Galapagos sprawdzam tylko pobieżnie lub nie sprawdzam w ogóle. To właśnie znaczy zaufanie do marki.
W przyszłym tygodniu będę nieco zarobiony, ale spróbuję wysmażyć maila do Filmostardy. Jeśli tak zrobię, to wkleję też link do niniejszej dyskusji i zobaczymy co odpiszą.
A może Mateusz, jako osoba poważana i w pewnym sensie reprezentująca Filmożerców wystosuje jakieś oficjalne pismo?
Kurczę, może nie jestem wytrawnym kolekcjonerem, ale i tak lubię na stojaku estetyczne wydania. Wątpliwą ozdobą są pudełka z pofałdowaną folią. Wymiana opakowań niezbyt mnie kręci bo cenię sobie – powiedzmy – oryginalność danych edycji. Jeśli np. Kinokuniya Company wypuszcza krążki w „najlepszych na świecie” pudełkach, to chcę mieć tak, jak sobie wymyślił wydawca.
Jeszcze rozumiem zniszczenia (hipotetyczne) w stylu: Chevy Chase nadgryzł w ekstasis folię, czy inna gwiazda wypalcowała płytę. OK, za unikaty można zapłacić ekstra.
KaMario, BD od Imperiala i Galapagos sprawdzam tylko pobieżnie lub nie sprawdzam w ogóle. To właśnie znaczy zaufanie do marki.
W przyszłym tygodniu będę nieco zarobiony, ale spróbuję wysmażyć maila do Filmostardy. Jeśli tak zrobię, to wkleję też link do niniejszej dyskusji i zobaczymy co odpiszą.
A może Mateusz, jako osoba poważana i w pewnym sensie reprezentująca Filmożerców wystosuje jakieś oficjalne pismo?
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
