10-04-2018, 13:16
W czasach studenckich pracowałem przez krótki czas w jednym z warszawskich Saturnów, nie wiem czy przez te lata coś się w tej kwestii zmieniło, ale wtedy "wypożyczanie" filmów czy gier na konsole przez pracowników było normalką. Później tylko foliarka i na półkę. Myślicie, że ktokolwiek sprawdzał np. czy w boksie składającym się z kilku płyt, wszystko było jak należy... Pamiętam, że nawet były jakieś limity odnośnie tych "wypożyczeń", ale już nie pamiętam szczegółów. Sam stosowałem takie praktyki wielokrotnie, bo było to po prostu powszechne i należało, że tak powiem, do dodatkowych atutów stanowiska. Z całą pewnością jednak daleko było mi do rekordzistów, którzy bez filmu dosłownie nie wychodzili z pracy.
