01-05-2018, 13:03
(01-05-2018, 11:56)Daras napisał(a): EDIT:Ba, my dzięki VHS po prostu mieliśmy możliwość nadrobić zaległości z czasów z przed przemiany ustrojowej. Magnetowidy (lub "zwykłe" odtwarzacze, bo tak wtedy mówiono o ile dobrze pamiętam, na urządzenia bez możliwości nagrywania) pojawiały się w niemal każdym domu. Kasety (nie do końca "legalne") sprzedawali nawet na targowiskach. Zwykle taki punkt sprzedaży składał się po prostu z turystycznego, rozkładanego stolika na którym rzędach stały kasety. Z naklejek można było odczytać tytuł (jak był napisany na maszynie, to już był "poważny dystrybutor"). No i na takiej taśmie E180 lub E195 to mieściły się dwa filmy! Więc były to jakby pierwsze duopaki
Hmm, taśmy VHS jakby pchały nas do przodu. Nie wiem co było w krajach ościennych, jednak dzięki technologii wideo cokolwiek wiedzieliśmy o światowej kinematografii.
.(01-05-2018, 11:56)Daras napisał(a): "Wirujący seks",co było dosyć głośną sprawą,bo każdy pukał się w czoło i pytał co za psychol to tłumaczył. Od tamtej pory było jeszcze kilka idiotycznych popisów tłumaczy,ale "seksu" nikt nie przebił…”.Dwa tłumaczenia niemal taks samo "udane", które szczególnie zapadły mi w pamięć to:
"Łowca androidów" - czyli Blade Runner,
i mój ulubiony:
"Elektroniczny morderca" - czyli Terminator Camerona.
