(27-05-2018, 18:35)Nfsfan83 napisał(a): Chce się żyć (2013) - oglądałem, mocny, dobry, do bólu realny, do tego polski film i świetny Ogrodnik, wielki szacun dla niego za tą rolę
No! Jak się czyta takie wpisy to chce się żyć.
(27-05-2018, 23:47)Ethan napisał(a): Myślę, że kino jest bardzo polityczne i gdzieś tam często zazębia się z polityką, którą na co dzień się brzydzę. Wiadomo, że głównie jest lewicowo-inteligenckie, a twórczość takiego Kena Loacha przybliża realne problemy przeciętnych Kowalskich (smithsów?). Dlatego myślę, że warto poruszać tematy polityczne przy okazji dyskusji o kinie. Co prawda nie do końca wierzę w niepolityczność tego protestu plus sporo jest grania na emocjach, ale nieważne.
W pewnym sensie wszyscy jesteśmy uwikłani w politykę. Ktoś stanowi prawo, a my chcąc nie chcąc jemu podlegamy…
Ewentualne upolitycznienie protestu stanowi dla mnie sprawę marginalną. Mam głębokie przekonanie, iż Ci ludzie mają rację. Po prostu. Są bohaterami. Mogliby udzielić lekcji odwagi chowającym głowę w piasek określonym politykom. Ale mniejsza…
Wątek nieco ożył. Pojawiają się tu Filmożercy zainteresowani filmem „Chce się żyć”. To miłe… Oczywiście ktoś może powiedzieć że, ma ciekawsze rzeczy do roboty i nie odczuwa potrzeby jakiegokolwiek zainteresowania losem niepełnosprawnych. OK, takie jego prawo. Kwestia wrażliwości, empatii, chęci pomocy itd. należy do sfery osobowości, zatem co do zasady jest czymś osobistym. Ale…
Z jakich powodów jesteśmy właśnie tacy, jacy jesteśmy? Na nasze postawy wobec życia wpływają zadatki wrodzone (np. geny, budowa mózgu), lecz również środowisko. Czy także filmy? Raczej tak. Na forum Kino Polska dyskutowałem z pewnym aktorem. W odpowiedzi na moje pytanie wyjaśnił, że odgrywanie określonych ról może wpłynąć na psychikę – przynajmniej czasowo.
Czy kino nas uczy? W jakim stopniu próbujemy identyfikować się z ulubionymi aktorami (kilka scen ilustrujących tę kwestię widać choćby w doskonałym „Taksówkarzu” z 1976r.)? Z jakich powodów gustujemy w danych produkcjach? I tak dalej, i tak dalej…
Nie widzę problemu w tym, że ktoś „przegra” całe życie siedząc przed konsolą, tudzież ogląda najczęściej obrazy typu Spider – Man. Co prawda sympatykowi takich projekcji nie łatwo będzie polecieć / odlecieć w sensie fizycznym, jednak być może podejmie on próbę naśladowania głównego bohatera w aspektach bardzie psychologicznych? Warto? Zapewne tak. Może kiedyś obejrzę Spidermana i napiszę więcej…
Oczywiście nie stronię od kina rozrywkowego. Jednak takowe nie zdominowało mojego życia filmowego. „In meinem Kopf ein Universum” kupiłem rozmyślnie. Podczas pracy wielokrotnie obcowałem z osobami niepełnosprawnymi. Z tego powodu czuję się po trochu uprawniony aby coś napisać: Wspaniały obraz „Chce się żyć” stanowi wysokiej próby źródło edukacji.
Czuubakka, spoko. Fajnie, że poczyniłeś zakup nośnika. Jeśli okażesz wyraźnie niezadowolenie z filmu, to gotów jestem zwrócę Ci kasę.
Ale proszę – bądź uczciwy w pisaniu komentarza.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
