03-06-2018, 20:58
Pchany w nurt filmów sci-fi, praojców dzisiejszych przesyconych - ale nie mówię, że złych i beznadziejnych - efektami specjalnymi najbardziej ,,wypasionego" sortu, wysokobudżetowych hollywoodzkich produkcji, zdecydowałem się na obejrzenie kolejnego z ,,klasyków" filmowych lat 50-tych: "Bestia z głębokości 20 000 sążni". Sam tytuł tego dzieła może lekko odpychać, ale i zaciekawić, zaintrygować. Jak wiemy, lata 50-te i ten ich sentyment do odważnego nazewnictwa kinowych produkcji; ach, te czasy. Zresztą zdziwić można się jeszcze bardziej, gdy w pierwszych ujęciach filmu, kilka jego klatek zaczyna dumnie prezentować czarno białą charakterystyczną tarczę studia "Warner Bros", co poświadcza jedno: produkcję i dystrybucję tego filmu przez to przedsiębiorstwo.
Jak na obraz z 1953.r, "Bestia z głębokości 20 000 sążni" urzeka wspaniałą animatroniką ,,godzillowatej" kreatury - przerośniętego jaszczura o grubych jak tarcze, wystających z grzbietu, od ogona aż do linii brwi, kryzach. Ruch stwora, którego spoczywającego w głębokiej zapadlinie pod lodowcem obudził wybuch atomowy, był jak na rok, w którym został wydany film, czyli technologia, efekty specjalne - tu wybuchy w makro i mikroskali, makiety i m.in. mozolne nakładanie zdjęć ,,poruszanych" przez specjalistów figurek czy kukieł klatka po klace, i stosowane typy kamer, pierwszorzędnym świetnie zaaranżowanym widowiskiem, z ciekawie opowiedzianą fabułą, mimo wielu luk w scenariuszu i zbyt płytkich wątków, ale o tym spoilerować już nie zamierzam.
Oglądać i dzielić się wrażeniami!
Jak na obraz z 1953.r, "Bestia z głębokości 20 000 sążni" urzeka wspaniałą animatroniką ,,godzillowatej" kreatury - przerośniętego jaszczura o grubych jak tarcze, wystających z grzbietu, od ogona aż do linii brwi, kryzach. Ruch stwora, którego spoczywającego w głębokiej zapadlinie pod lodowcem obudził wybuch atomowy, był jak na rok, w którym został wydany film, czyli technologia, efekty specjalne - tu wybuchy w makro i mikroskali, makiety i m.in. mozolne nakładanie zdjęć ,,poruszanych" przez specjalistów figurek czy kukieł klatka po klace, i stosowane typy kamer, pierwszorzędnym świetnie zaaranżowanym widowiskiem, z ciekawie opowiedzianą fabułą, mimo wielu luk w scenariuszu i zbyt płytkich wątków, ale o tym spoilerować już nie zamierzam.
Oglądać i dzielić się wrażeniami!
