31-07-2018, 10:08
(13-07-2018, 21:04)Kolekcjoner starych filmów napisał(a): "Wioska przekletych" dumnie stoi na półce u mnie, zaraz obok "Zakazanej Planety" i "Dzień w ktorym zatrzymała się ziemia"
(30-07-2018, 22:49)Amer napisał(a): "Tarantula" fajna, co? Wyczaiłem cię na FWZmotywowałeś mnie, żebym i ja obejrzał "The Monolith Monsters" (1957). Jest z polskimi napisami. Rzecz się dzieje, gdzieżby inaczej, w Teksasie, w miasteczku San Angelo. Geolog znajduje na pustyni tajemniczą skałę i zabiera ją do laboratorium. W nocy wiatr przez niedomknięte okno strąca pojemnik z wodą wprost na skałę. Ta zaczyna rosnąć. Rankiem współpracownik geologa odkrywa, że człowiek nie żyje, a w laboratorium znajduje się mnóstwo dziwnych skał. Tymczasem na pustyni już leży ich setki i kolejni ciekawscy zabierają je do domu.
Dość krótki (co też charakterystyczne dla tych filmów), niespełna 80-minutowy czarno-biały utwór, małomiasteczkowa Ameryka, wyłącznie biali aktorzy, szarmanccy mężczyźni, piękne kobiety, których główną rolą jest zadawanie pytań mądrym mężczyznom, jak wybrnąć z sytuacji – czegóż chcieć więcej? Ode mnie: 7/10.
W filmach sci-fi i horror z lat 50-tych, czyli w kultowych klasykach wręcz rozkochałem się po obejrzeniu "Zakazanej Planety" z 1956r., z Leslie Nielsenem w roli głównej i "Nocy Żywych Trupów" G.A. Romero z 1968r. - prawdziwego praojca dzisiejszych popkulturowych dzieł o tematyce powłóczących nogami, pragnących ludzkiego mięsa bezmózgich Zombie.
Dzięki za napomknięcie o produkcji: "The Monolith Monsters" z 1957r.; właśnie dodałem ją do mojej "listy do obejrzenia" i niedługo się za tą perełkę zabiorę. A ja polecam Ci film "Mucha" z 1958r. z Vincentem Price oraz inne ,,klasyki" z tym aktorem: "Zagłada domu Usherów" z 1960r., "Dom na przeklętym Wzgórzu" z 1959r. i "Ostatni Człowiek na Ziemi" z 1964r.

Zmotywowałeś mnie, żebym i ja obejrzał "The Monolith Monsters" (1957). Jest z polskimi napisami. Rzecz się dzieje, gdzieżby inaczej, w Teksasie, w miasteczku San Angelo. Geolog znajduje na pustyni tajemniczą skałę i zabiera ją do laboratorium. W nocy wiatr przez niedomknięte okno strąca pojemnik z wodą wprost na skałę. Ta zaczyna rosnąć. Rankiem współpracownik geologa odkrywa, że człowiek nie żyje, a w laboratorium znajduje się mnóstwo dziwnych skał. Tymczasem na pustyni już leży ich setki i kolejni ciekawscy zabierają je do domu.