08-08-2018, 20:46
A dzisiaj dołączam do mojej ,,sci-fi/horror movies" z lat 50-60-tych, biblioteczki, taki o to okaz:
"When Worlds Collide (1951)". Gwiazda, która wędruje na kursie kolizyjnym ku Ziemi, gdzie jedynym ratunkiem na ocalenie ludzkiego gatunku będzie zbadanie i osiedlenie się na planecie okrążającej tę gwiazdę, to w skrócie skrótów konstrukt fabularny tego filmu. Ach, ci naukowcy; ach, te tytuły filmów pisane grubą łamaną czcionką, zajmujące większą część plakatu... W końcu to lata 50-te, a doświadczenie tego filmu będzie dla mnie dziwnym konfrontującym mnie z latami 50-tymi i stosunkiem twórców filmów do fantastyki naukowej, przeżyciem.
"When Worlds Collide (1951)". Gwiazda, która wędruje na kursie kolizyjnym ku Ziemi, gdzie jedynym ratunkiem na ocalenie ludzkiego gatunku będzie zbadanie i osiedlenie się na planecie okrążającej tę gwiazdę, to w skrócie skrótów konstrukt fabularny tego filmu. Ach, ci naukowcy; ach, te tytuły filmów pisane grubą łamaną czcionką, zajmujące większą część plakatu... W końcu to lata 50-te, a doświadczenie tego filmu będzie dla mnie dziwnym konfrontującym mnie z latami 50-tymi i stosunkiem twórców filmów do fantastyki naukowej, przeżyciem.
