21-08-2018, 21:04
Chciałbym być dobrze zrozumiany. „Bitwa o Anglię” (1969) zrobiła na mnie spore wrażenie już podczas pierwszego oglądania w latach 1970 / 80 – tych (teraz nie pamiętam dokładnie roku). W XXI wieku oczekuję widowiska lepszego, a przynajmniej nie słabszego. Dotyczy to tytułów „303. Bitwa o Anglię” oraz „Dywizjon 303. Historia prawdziwa”. Będąc konsumentem, który chciałby kupić za dobre pieniądze bilet do kina, niespecjalnie jestem zainteresowany kulisami produkcji, w tym budżetem. Łaknę uczty. Jednak zajawki sugerują, że mogę mieć problem. Czyżbym legitymował się innym poczucie estetyki?
Tak jak nie ma obowiązku kręcenia filmów o walkach lotniczych, tak i nie ma przymusu patrzenia na „gry komputerowe”. Chyba sobie odpuszczę…
Tak jak nie ma obowiązku kręcenia filmów o walkach lotniczych, tak i nie ma przymusu patrzenia na „gry komputerowe”. Chyba sobie odpuszczę…
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
