22-08-2018, 21:20
Analiza wszystkich wpisów sugeruje pytanie: Czy warto wydarzenia wielkiej wagi ukazywać w filmach, które poprzez określone uwarunkowania mogą trącić tandetą? Uważam, że niekoniecznie.
Oczywiście znajdą się odbiorcy, którzy jakby nie zauważą „efektów” komputerowych gdyż zabraknie im odniesień do przeszłości. Ale mamy też pierdzieli obcujących na co dzień z szeroko pojętą klasyką. I nie tylko o filmy tu idzie! Z tego powodu napisałem wcześniej, iż wszelkiej maści „konfrontacje” są potrzebne - chronią nas one przed marazmem (w określonych przypadkach przed oszustwami).
Oczywiście znajdą się odbiorcy, którzy jakby nie zauważą „efektów” komputerowych gdyż zabraknie im odniesień do przeszłości. Ale mamy też pierdzieli obcujących na co dzień z szeroko pojętą klasyką. I nie tylko o filmy tu idzie! Z tego powodu napisałem wcześniej, iż wszelkiej maści „konfrontacje” są potrzebne - chronią nas one przed marazmem (w określonych przypadkach przed oszustwami).
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
