25-08-2018, 16:40
Cztery wstrząsające, angażujące z odcinka na odcinek nowe postacie, wplątując je w intrygę małomiasteczkowego misterium w równie porażający sposób, odcinki "Castle Rock" już za mną. Graficzno-muzyczne intro do serialu potwierdza, jak w znamienny sposób widowisko to, z różnych powieści, ba, z całego Uniwersum Stephena Kinga, czerpie, wręcz przekłada jego styl pisania, jego niebagatelną właściwość kreacji rzeczywistości - gdzie istota zła i podstępu jest niezgłębioną siłą - na płaszczyznę tejże produkcji. "Castle Rock" jest czymś pokroju kondensatu strachu, tajemniczości, jakiejś mrocznej obsesji; czymś jak nieokreślone serum, które oglądane przez widza drażni go, dźga jego bezpieczeństwo psychiczne i stałość emocjonalną. Miasteczko, które jest, a jakże by inaczej, sercem stanu Maine w USA, które to w serialu stanowi główne miejsce osi wydarzeń, jest sennym, zgorzkniałym, gdzie jakby soki zła zapuściły swe korzenie, zmizerniałym, nie mogącym obudzić się z bardzo głębokiego snu miasteczkiem. Anemicznie wyglądający, z przekrwionymi tkankami wokół powiek i bardzo głębokiem, zatraconym wzrokiem, młodzieniec, znaleziony w klatce nieczynnego bloku więzienia Shawshank, jak i Henry Deaver, czy trudna do rozgryzienia Molly Strand, to wierzchołek góry lodowej tego co czeka nas w "Castle Rock", tego to co odkryje przed nami ta mieścina. Każda rola, nawet epizodyczna jest tu piekielnie ważna!
Na ten moment, po 4 odcinkach pierwszej serii "Castle Rock", wystawiam tej produkcji ocenę: 9,5/10
Bill Skarsgård, który w "Castle Rock" wciela się w rolę ,,nieznajomego" z ,,więziennej klatki", zagrał również Pennywise'a z "It", o czym się właśnie dowiedziałem, i z tego to powodu jestem w szoku. Tak umiejętne korzystanie z wkładu aktorów w role będące częścią adaptacji twórczości jednego autora jest niesamowicie ważne, gdyż świadczy to o stałości telewizyjnego-kinowego "Uniwersum Stephena Kinga".
Na ten moment, po 4 odcinkach pierwszej serii "Castle Rock", wystawiam tej produkcji ocenę: 9,5/10
Bill Skarsgård, który w "Castle Rock" wciela się w rolę ,,nieznajomego" z ,,więziennej klatki", zagrał również Pennywise'a z "It", o czym się właśnie dowiedziałem, i z tego to powodu jestem w szoku. Tak umiejętne korzystanie z wkładu aktorów w role będące częścią adaptacji twórczości jednego autora jest niesamowicie ważne, gdyż świadczy to o stałości telewizyjnego-kinowego "Uniwersum Stephena Kinga".
