02-12-2018, 08:01
Nie wiem, czy to dobre porównanie, ale Mutt Murdock i jego alter ego wydają się być dobrymi odpowiednikami "Mrocznego Rycerza" z DC, przynajmniej pod wieloma względami: sprawiedliwość, jaka by ona nie była, jaką drogą zdobyta, zawsze musi zwyciężyć.
Pozostało mi dwa odcinki do końca 3-ego sezonu "Daredevila". Bez względu na to jak produkcja zakończy swój bieg, będzie niezwykle ciężko rozstać się z postacią ,,Diabła z Hell's Kitchen", Fiskiem mimo iż go nienawidziłem, ale i szanowałem oraz z kreacją Poindextera aka Bullseye'a; zatęskni się za wszystkimi, ot taka prawda. Jeśli "Daredevil" miałby wrócić na ekrany seriali, to byłoby to w produkcji "Marvel Knights" lub w drugim sezonie "The Defenders". "Disney" nie powinien przejmować wizerunku tej postaci! "Daredevil" byłby pozbawiony swojej charyzmy, niepoprawności, krwi, potu i łez. W wersji platformy "Disney'a" ta postać zyskałaby miano cukierkowego superbohatera, a sam Matt Murdock i cała otoczka stworzona wokół niego, jak widzieliśmy w dziele "Netflixa", z superbohaterstwem nie miała nic wspólnego. Matt nie prężył muskułów na zawołanie; zmagał się z własnymi demonami, ,,krwawił tylko dla siebie". Rebootu serialu, choć na milisekundę nie jestem w stanie sobie wyobrazić; toż to jakieś wykluczenie, abominacja.
Pozostało mi dwa odcinki do końca 3-ego sezonu "Daredevila". Bez względu na to jak produkcja zakończy swój bieg, będzie niezwykle ciężko rozstać się z postacią ,,Diabła z Hell's Kitchen", Fiskiem mimo iż go nienawidziłem, ale i szanowałem oraz z kreacją Poindextera aka Bullseye'a; zatęskni się za wszystkimi, ot taka prawda. Jeśli "Daredevil" miałby wrócić na ekrany seriali, to byłoby to w produkcji "Marvel Knights" lub w drugim sezonie "The Defenders". "Disney" nie powinien przejmować wizerunku tej postaci! "Daredevil" byłby pozbawiony swojej charyzmy, niepoprawności, krwi, potu i łez. W wersji platformy "Disney'a" ta postać zyskałaby miano cukierkowego superbohatera, a sam Matt Murdock i cała otoczka stworzona wokół niego, jak widzieliśmy w dziele "Netflixa", z superbohaterstwem nie miała nic wspólnego. Matt nie prężył muskułów na zawołanie; zmagał się z własnymi demonami, ,,krwawił tylko dla siebie". Rebootu serialu, choć na milisekundę nie jestem w stanie sobie wyobrazić; toż to jakieś wykluczenie, abominacja.
