04-12-2018, 19:49
(04-12-2018, 02:46)LordDisneyland napisał(a): Lepiej niż wymieniony film znam i opowiadanie, na którym oparto scenariusz, i -a może przede wszystkim -soundtrack, zresztą "Who Made Who" zespołu AC/DC to znakomity album na pierwszy kontakt z tym zespołem.
Chyba także "Creepshow" Kinga warto by wymienić, ale jest jeden kłopot- oba nie pochodzą z lat 50-60...
Tak to już bywa, miałem świadomość, że wymieniam "Maksymalne przyspieszenie" z 1986 roku w zdecydowanie innej czasowo kategorii powstania filmów, niż ta kategoria, która obowiązuje w tym temacie na forum. Kierowałem się nagłą chęcią podzielenia się częściowymi wrażeniami z tego mocno przesadzonego, wyreżyserowanego przez Stephena Kinga filmu. Co istotne umieszczając to ,,info" pomyliłem kategorie na dziale filmowym forum. "Maksymalne przyspieszenie" powinno znaleźć się w temacie "Kiczowate filmy...", głównie ze względu na fakt, co jeden z najpoczytniejszych pisarzy w historii literatury współczesnej nadający zjawisku grozy, zła tajemniczości, prawdziwości i często niezwykłej, nieprzeniknionej siły, zrobił ze scenariuszem "Maksymalnego Przyspieszenia", który mógł przenieść na realia filmu zupełnie kto inny. Stephen King niech lepiej trzyma się kreacji literackiej rzeczywistości. Zbuntowane maszyny, posiadające dzięki chmurze promieniowania wydobywającego się z ogona komety, w której tkwi Ziemia wprost destrukcyjne ,,zdolności", potwierdziły, że King chciał wzmocnić ekspresyjność swojego dzieła, czego dokonał w filmie, a czego nie miał okazji robić pisząc książki.
Dzisiaj nadeszła idealna pora, aby dalej, zgodnie z chronologią filmografii "Godzilli", zaraz po "Ghidorah – trójgłowy potwór" obejrzeć kolejną produkcję z tego cyklu. "Mothra kontra Godzilla" z 1964r. na pewno spełni moje oczekiwania. Olbrzymia ćma walcząca o bezpieczeństwo Japończyków, sprzeciwiająca się przerośniętej, ociężałej jaszczurce, ziejącej ogniem i jakimiś wyładowaniami elektrycznymi, czy skondensowaną plazmą; i te śpiewające lilipucie, ni to kobiety, ni to wróżki. To będzie specyficzny film, a po trailerze do niego można zauważyć niektóre osobistości japońskiej kinematografii, które regularnie występowały w azjatyckich "Monster Movies", np. Akira Takarada.
