04-12-2018, 22:06
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-12-2018, 22:16 przez Pai-Chi-Wo.)
Ciągle nie mogę sobie przypomnieć tytułu pewnego horroru, jeszcze czarno-białego, na polu z dyniami, bądź to arbuzami szalał jakiś wirus. Dynie były jakieś zmutowane każdy kto się tego dotknął jakoś dziwnie się zachowywał, coś się z nimi działo ale nie pamiętam co. Możliwe że coś mieli potem w oczach. Był to film o długości około godziny. Ktoś rozpoczał walkę z tym czymś, a to że to coś jest jakoś poznawano po wyglądzie tych dyń czy ich liści jakoś. I w zakończeniu było coś takiego, że już myśleli że to opanowali i taka scena że wjeżdża farmer z wózem takich dyń do miasta i okazuje się że to dalej te mutanty i koniec filmu. Taki super że zrobił bym powtórkę.
I jeszcze coś. Jest jeden horror, późniejszy z Nicolasem Cagem co akcja sie dzieje w ulu. Czy to nie jest remake jakiegoś filmu z lat 50tych?
Z chęcią bym oglądnął pierwotną wersję tego pomysłu.
P.S. Te Godzille to bym se puścił na projektorze na ścianie można by się wciągnąć
I jeszcze coś. Jest jeden horror, późniejszy z Nicolasem Cagem co akcja sie dzieje w ulu. Czy to nie jest remake jakiegoś filmu z lat 50tych?
Z chęcią bym oglądnął pierwotną wersję tego pomysłu.
P.S. Te Godzille to bym se puścił na projektorze na ścianie można by się wciągnąć
This is the fucking come to Jesus moment... - Steven Seagal

