19-12-2018, 17:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-12-2018, 17:28 przez Pai-Chi-Wo.)
Temat nie jest o kinie jako filmie szkoleniowym czy instruktażowym. Takich filmów jest cała masa ale to nie jest forum o takich filmach.
Według mnie nie uczą a jeszcze bardziej ogłupiają. Dlatego że są fikcją. Nie daję też wiekszych szans filmom dokumentalnymz jednym wyjątkiem kiedy są oparte o źródła naukowe a i to niczego nie gwarantuje. Reszta to taka sama blagierka jak film fabularny. I to nie ma znaczenia czy film fabularny jest oparty na prawdziwych wydarzeniach bo
i tak jest to fikcja ze sporym polem twórcy do przeróżnych manipulacji, naciąganych nieprawdziwych scen, wtrętów semantycznych, działań na podświadomość,
lokwaniem produktu, manipulacji emocjami, czasem ma to podłoże polityczne a my o tym nie wiemy
i tym wszystkim co bym nazwał działaniami propagandowymi. Innymi słowy nieograniczone narzedzia
i skłonność twórcy do własnej interpretacji i przeinaczeń. Także wiele nadzieji nie daję kinu jakoby miało by mieć ono dla widza jakąkolwiek wartość
oprócz wszystkich innych celów gdzie pierwszym i najważniejszym jest ogłupianie.
To jak silne jest kino jako narzędzie i medium, połączone razem z telewizją nie ma co się spierać ale jest to narzędzie kłapstwa i głupoty.
A jakby nie było fikcją to nikt by tego nie chciał oglądać.
Według mnie nie uczą a jeszcze bardziej ogłupiają. Dlatego że są fikcją. Nie daję też wiekszych szans filmom dokumentalnymz jednym wyjątkiem kiedy są oparte o źródła naukowe a i to niczego nie gwarantuje. Reszta to taka sama blagierka jak film fabularny. I to nie ma znaczenia czy film fabularny jest oparty na prawdziwych wydarzeniach bo
i tak jest to fikcja ze sporym polem twórcy do przeróżnych manipulacji, naciąganych nieprawdziwych scen, wtrętów semantycznych, działań na podświadomość,
lokwaniem produktu, manipulacji emocjami, czasem ma to podłoże polityczne a my o tym nie wiemy
i tym wszystkim co bym nazwał działaniami propagandowymi. Innymi słowy nieograniczone narzedzia
i skłonność twórcy do własnej interpretacji i przeinaczeń. Także wiele nadzieji nie daję kinu jakoby miało by mieć ono dla widza jakąkolwiek wartość
oprócz wszystkich innych celów gdzie pierwszym i najważniejszym jest ogłupianie.
To jak silne jest kino jako narzędzie i medium, połączone razem z telewizją nie ma co się spierać ale jest to narzędzie kłapstwa i głupoty.
A jakby nie było fikcją to nikt by tego nie chciał oglądać.
This is the fucking come to Jesus moment... - Steven Seagal

