20-12-2018, 03:04
Właściwie nie mógłbym się z czymś bardziej niezgodzić :-D Bo to jakby stwierdzić, że „tylko prawdziwe historie i fakty mogą rozwijać”. Podczas gdy już u zarania kultury to przypowieści i mity uczyły chociażby moralności, cnót czy „różnych mądrości”. Gdyby wiec nie fikcja niewiadomo gdzie byśmy byli. Druga sprawa to bardzo płytkie patrzenie na kino. Jakgdyby kino kończyło się na fabule, fabuła kończyła się na swoim przebiegu. Podczas gdy ulega to interpretacją, ma swój język i tworzy meta struktury. I kto chce wyciągnie z filmu więcej. Nie mówiąc o tym, że nawet fikcja budowana jest często na faktach więc może uczyć. Ale my tu mówimy o rozwoju intelektualnym... a wiec nie nauce samych faktów i danych. Bo równie ważne są umiejętności łączenia informacji, szukania schematów i przewidywanie skutków działań. Kino ma moc, by tego uczyć. A finalnie już... istnieje dział nauk humanistycznych nazwany „filmoznawstwo”. I chociaż jest to obiekt kpin ogólnych, to w realu nie różni się to od literaturoznawstwa i innych nauk humanistycznych. A wystarczy zajrzeć do jednej, prawdziwej pracy filmoznawczej by zobaczyć jak dużo tam jest „nauki”. Od historii po analizy społeczne. A to „uczy o świecie”, a wiec rozwija ;-).
