21-12-2018, 17:24
Brak słów; ściana emocji, która napierała na mnie i napierała - a niw wiem, jak to do końca wyrazić, została zerwana, i to czego do tej pory w "Kinowym Uniwersum DC" jeszcze nie było, spłynęło na mnie, porażając mnie w niemożliwy do ogarnięcia odczuciami, sposób. Tak poczułem się po obejrzeniu "Aquamana". Dobrze, że do krakowskiej "Plazy" na seans "Aquamana" przyjechałem własnym autem. Po ostatnim wyświetlonym kadrze filmu musiałem siąść przy stoliku, wypić kawę i ,,na spokoju" przetrawić, to co widziałem w tym filmie, przyswoić sobie każdą jego sekundę - zrozumieć to, co w tak piękny graficznie i fabularnie, ciepły z początku i bardziej jak baśń i przygoda w późniejszym etapie, sposób, nam oglądającym przekazało. Ten film pod względem astronomicznie wręcz rozległych, jakby wychodzących poza ramy krawędzi lekko sferycznego, panoramicznego, obrazu "IMAX", doświadczanych przez widza wykreowanych tu obszarów: głębin oceanów, form życia, które je zamieszkują, każdego monolitu i części kamiennych, masywnych nakrytych zielonkawym nalotem, struktur, oraz tej wędrówki ,,oka kamery" po różnych głębokościach Oceanów, i batalii między armią dowodzoną przez Orma, a ostatnim Królestwem Oceanów, które jeszcze nie podbił, batalii przyćmiewającej swym gigantyzmem, rozmachem i świetnymi wizualizacjami graficznymi pod tym przynajmniej względem "Avengers: Infinity War", dał do zrozumienia miłośnikom lubiącym adaptacje Uniwersów Komiksowych, że "Kinowe Uniwersum DC Comics" nabierze kolorów i jego rozwój, miejmy nadzieję, pójdzie w bardzo dobrym kierunku.
Niech żyje Król Arthur, Aquaman, Władca Siedmiu Mórz! Moja ocena tego filmu: 10/10!
Co do humoru w "Aquamanie": niewymuszone, naturalne wpisane w fabułę i nasycenie emocjonalne oraz napięcie, gagi. A co do sceny po napisach, jeśli miałbym coś więcej powiedzieć, a jest tylko jedna takowa scena - zaraz na początku startu napisów końcowych, i jest ona trochę nielogiczna - przetrwanie "Black Manty" po takim destrukcyjnym ciała nie powinno nastąpić. Czyżby w Sequelu "Aquamana" jednym z głównych łotrów okazał się właśnie "Black Manta"; Black Manta współpracujący z zespołem ludzi?
:mrgreen:
:mrgreen: :mrgreen:
Niech żyje Król Arthur, Aquaman, Władca Siedmiu Mórz! Moja ocena tego filmu: 10/10!
Co do humoru w "Aquamanie": niewymuszone, naturalne wpisane w fabułę i nasycenie emocjonalne oraz napięcie, gagi. A co do sceny po napisach, jeśli miałbym coś więcej powiedzieć, a jest tylko jedna takowa scena - zaraz na początku startu napisów końcowych, i jest ona trochę nielogiczna - przetrwanie "Black Manty" po takim destrukcyjnym ciała nie powinno nastąpić. Czyżby w Sequelu "Aquamana" jednym z głównych łotrów okazał się właśnie "Black Manta"; Black Manta współpracujący z zespołem ludzi?
:mrgreen:
:mrgreen: :mrgreen:
