(09-01-2019, 09:46)Ethan napisał(a): niestety te filmy bardzo słabo się bronią po latach. takiemu tytułowi jak Wejście Smoka dałbym max 6/10, a przecież w dzieciństwie biegało się z kreskami na twarzy. Kuleje aktorstwo, a i sceny walk rażą sztucznością.
Nie zgodzę się…
Bruce Lee był niem tylko aktorem. Ten człowiek potrafił również z dobrym skutkiem walczyć. Właśnie tego powodu „Wejście smoka” ukazuje więcej realizmu niż współczesne produkcje typu Wuxia.
Na plan filmowy został zaproszony nauczyciel Brucea – Wong Shun Leung. Ten drugi był z kolei uczniem legendarnego Yip Mana, zresztą przez krótki czas także pan Lee.
Wong stoczył sporo walk ulicznych z przedstawicielami innych systemów Wu Shu. Wiedział co w trawie piszczy.
Podczas kręcenia „Enter the Dragon” Bruce odbył z Wongiem (w kuluarach) kontrolowane sparingi, co miało stanowić inspirację do wyreżyserowania pełnych realizmu scen filmowych!
Ponad wszelką wątpliwość Mały Smok pokazał na najwyższym poziomie elementy własnego stylu Jeet Kune Do (droga przechwytującej pięści) oraz wybrane techniki klasycznego systemu Wing Chun.
Osobom znużonym oglądaniem fruwających po dachach „miszczów” polecam przy okazji serię pt. „Yip Man” (bodajże lata 2008 – 2010). Nawet żona tych obrazów nie przegapiła.

EDIT:
Może tylko jeden smaczek, bo wolę nie przynudzać. W scenie z Oharą połamały się statystom ręce. Jak to możliwe? Ano lecący w krzesła przeciwnik Brucea wpadł na stojące w tle osoby. Ten kopniak był na serio...
Patrz min. 2:15.
https://www.youtube.com/watch?v=iIToSVlFjBk
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
