Warcrafta się czepiam bo to teoretycznie przedstawiciel jednego z moich ulubionych gatunków, a zarazem film na którym przespałem końcówkę (ze 20 minut pewnie) i potem wolałem doczytać zakończenie na wikipedii niż je obejrzeć, tak byłem znudzony i zniesmaczony tym, co zobaczyłem. Zasysało tam absolutnie wszystko, co tylko mogło, a warstwa wizualna w szczególności. Jest to jeden z pięciu filmów, których nie obejrzałem do końca (pozostałe to Star Trek Insurrection, Wercyngetoryks z Lambertem, Sierpień w hrabstwie Osage i amerykańska wersja Klątwy).
|
Kryteria zakupu filmów
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości |
