Valerian to był jeden z tych filmów (podobnie jak wcześniej Ender's Game czy Jupiter Ascending) w przypadku których po obejrzeniu zwiastuna wiedziałem dwie rzeczy:
1) nie zamierzam za to płacić (ani oglądać)
2) murowana klapa finansowa
Ta sama sytuacja z Mortal Engines ostatnio. Zero haczyka, który by sprawił, że miałbym ochotę zawrzeć bliższą znajomość z tymi filmami. Za chwilę wchodzi do kin Alita i dla mnie wygląda to na kolejny film wpisujący się w powyższy schemat. Kino olewam, a czy w ogóle obejrzę to zależy w dużej mierze od tego jak się będą przedstawiały opinie określonych osób.
Wcześniej nieco podobna sytuacja była z Johnem Carterem, ale ten mnie ostatecznie przekonał zwiastunami - teraz stoi na półce, ale klapę w BO zaliczył iście epicką.
Efekty nie wystarczą, ale gdy do tego dojdą znani i lubiani bohaterowie (+dobrze dopasowani do roli aktorzy) i jeszcze pieczę nad tym sprawuje ktoś z głową, to już zmienia postać rzeczy, co zresztą z powodzeniem wykorzystuje Marvel. I nawet jeśli poziom mają dość nierówny, to przynajmniej na razie każdy ich kolejny film ma zapewnione miejsce na mojej półce (choć nie na każdym jestem w kinie). Nie można tego samego powiedzieć o konkurencji (Warner-DC). Inne serie, które mnie interesują (albo interesowały) jak Alien/Terminator/Predator/Star Wars ostatnimi czasy taplają się w szambie debilnych pomysłów od niedorozwiniętych scenarzystów, a jeszcze innych filmów, które chciałbym obejrzeć (wysokobudżetowe widowiska historyczne), najzwyczajniej w świecie nikt nie kręci.
W tej sytuacji sięgam co roku ledwie po kilka/kilkanascie nowych produkcji, wracając głównie do tego, co mam na półce.
1) nie zamierzam za to płacić (ani oglądać)
2) murowana klapa finansowa
Ta sama sytuacja z Mortal Engines ostatnio. Zero haczyka, który by sprawił, że miałbym ochotę zawrzeć bliższą znajomość z tymi filmami. Za chwilę wchodzi do kin Alita i dla mnie wygląda to na kolejny film wpisujący się w powyższy schemat. Kino olewam, a czy w ogóle obejrzę to zależy w dużej mierze od tego jak się będą przedstawiały opinie określonych osób.
Wcześniej nieco podobna sytuacja była z Johnem Carterem, ale ten mnie ostatecznie przekonał zwiastunami - teraz stoi na półce, ale klapę w BO zaliczył iście epicką.
Efekty nie wystarczą, ale gdy do tego dojdą znani i lubiani bohaterowie (+dobrze dopasowani do roli aktorzy) i jeszcze pieczę nad tym sprawuje ktoś z głową, to już zmienia postać rzeczy, co zresztą z powodzeniem wykorzystuje Marvel. I nawet jeśli poziom mają dość nierówny, to przynajmniej na razie każdy ich kolejny film ma zapewnione miejsce na mojej półce (choć nie na każdym jestem w kinie). Nie można tego samego powiedzieć o konkurencji (Warner-DC). Inne serie, które mnie interesują (albo interesowały) jak Alien/Terminator/Predator/Star Wars ostatnimi czasy taplają się w szambie debilnych pomysłów od niedorozwiniętych scenarzystów, a jeszcze innych filmów, które chciałbym obejrzeć (wysokobudżetowe widowiska historyczne), najzwyczajniej w świecie nikt nie kręci.
W tej sytuacji sięgam co roku ledwie po kilka/kilkanascie nowych produkcji, wracając głównie do tego, co mam na półce.
